Osobowice – 2 grudnia 2018

Poprzednie dni były dość chłodne z temperaturami kilku stopni poniżej zera rano i blisko zera w ciągu dnia. Na dzisiejszy ranek i przedpołudnie meteorolodzy zapowiadali wskazania termometru powyżej zera i prawie bezchmurne niebo. I faktycznie, mamy ranek z temperaturą +0.3 st. C i niewiele chmur na horyzoncie. Na popołudnie zapowiedziany jest dalszy wzrost ciepła i deszcz.

Jest 7 rano, na osiedlu słychać terkotanie srok i widać dość rozproszoną chmarę wron i kawek. Ktoś na trawniku wysypał jakiś pokarm i w jednej chwili pojawiło się stado kilkunastu mew śmieszek, tworząc z wronami i kawkami czarno-białą zawieruchę.

Wyszedłem z domu jeszcze przed wschodem słońca. Nie było wiatru, więc chłód nie doskwierał. Skierowałem swoje kroki w kierunku Osobowic.

Pod Mostem Milenijnym pływa 5 łabędzi niemych. Z kolei nad mostem przeleciało, szybko trzepocząc skrzydłami, 8 kaczek. Najpierw myślałem, że to krzyżówki, więc nie chciało mi się podnosić lornetki do oczu. Przy braku słońca i tak nie można zobaczyć zbyt wielu szczegółów. Jednak jedna rzecz mnie zafrapowała – trochę nie-krzyżówkowe ubarwienie – a mianowicie wyraźnie odcinająca się ciemniejsza głowa od dość jednolitej i jaśniejszej reszty ciała. Było już za późno, żeby przyjrzeć się im dokładnie, ale zaświtało mi w głowie, iż mogły to być nurogęsi.

Pojawiły się też lecące kormorany. Czerwona barwa słońca ociepla wszystkie odcienie kolorów, przez co wydają się bardzo nienaturalne.

Będąc już na osobowickim brzegu natknąłem się na stadko krzyżówek pasących się na brzegu. Niestety chrzęszczące pod butami suche liście szybko zdradziły moją obecność i spłoszone kaczki przeleciały na wodę. Szybko oszacowałem, co widać na Odrze – ok. 70 łysek i 150 krzyżówek.

Pod mostem, blisko „półwyspu”, stoi na wodzie czapla siwa. W tym miejscu rzadko widuję czaple.

Jeszcze raz pojawiła się latająca grupka 8 kaczek. Faktycznie – to muszą być nurogęsi.

Nieco dalej w stronę terenu wojskowego, przy brzegu pływają 2 młode łabędzie nieme.

A nad przeciwległym brzegiem majestatycznie, z charakterystycznym świstem, przeleciały dorosłe łabędzie nieme.

Na łasze na środku rzeki stoi 10 kormoranów i czapla siwa. Przy przeciwległym brzegu pływa para nurogęsi. Powierzchnia łachy wróciła do „normalnych” rozmiarów, w porównaniu do tej sprzed tygodnia – czyli poziom wody powrócił do normy.

Na terenie wojskowym, po drzewach śmiga wiewiórka. Jest tu sporo dębów, więc pewnie zimą pożywienia dla niej nie zabraknie. Niestety wiele drzew jest zaatakowanych przez jemiołę, która w skrajnych przypadkach doprowadza swojego żywiciela do śmierci – pozostają jedynie suche, bezlistne kikuty gałęzi.

Na zimowisku barek pływa rozrzucone ok. 150 kaczek krzyżówek, a wśród nich wypatrzyłem też kilka łysek, czernic, perkozka i 2 pary gągołów.

Udało mi się też dojrzeć lecącego zimorodka. Charakterystyczny, niebieski kolor piór od razu podnosi u mnie ciśnienie krwi. Do tej pory nie widziałem zimorodka siedzącego albo polującego. Mam nadzieję, że kiedyś mi się poszczęści.

Na jednym ze słupów cumowniczych stała czapla siwa. Wyglądała bardziej na ucinającą sobie drzemkę, niż na polującą. Jednak za chwilę zerwała się i poleciała tuż nad moją głową w kierunku Kozanowa.

Większą ruchliwością mogą pochwalić się kwiczoły, które w stadku liczącym ok. 10 osobników obsiadają krzewy głogu rosnące na wale odgradzającym zatoczkę od nurtu Odry, i wyjadają jego czerwone owoce.

Gdy zszedłem ze skarpy do lustra wody zauważyłem, że wśród przybrzeżnych traw woda jest lekko zamarznięta. Pewnie już niedługo nastaną jeszcze większe chłody i cięższe czasy dla ptactwa. Woda w takich „zatoczkach” zamarza szybciej niż w głównym nurcie rzeki, a także dłużej utrzymuje się warstwa lodu.

W pewnej chwili zauważyłem siedzącego na cienkiej gałązce, nad lustrem wody, ptaszka z ostrym dziobem. Oczywiście w pierwszym momencie pomyślałem, że to zimorodek – miał odpowiednią wielkość, kształt ciała, no i wpatrywał się w wodę. Jednak po podniesieniu lornetki do oczu okazało się, że to… dzięcioł duży. Gdy podszedłem bliżej, spłoszył się i przeskoczył na nabrzeżne drzewo, a zaraz pofrunął dalej.

W dość dużej odległości ode mnie zobaczyłem na wodzie, wśród pływających krzyżówek, podobnej wielkości nieznaną mi kaczkę. Była jasno brązowa z jeszcze jaśniejszym grzbietem, ciemnym kuprem i brązową głową. Z tego, co udało mi się dojrzeć, miała pomarańczowy dziób i intensywnie pomarańczową jego nasadę. Niestety, gdy zacząłem iść wzdłuż nabrzeża w stronę miejsca, gdzie pływała, kaczka gdzieś zniknęła. Nie dojrzałem jej ponownie. Teraz już nie jestem pewien, czy to była nietypowo ubarwiona samica krzyżówki, czy może jakiś inny gatunek.

Na pożegnanie z zimowiskiem barek, w krzakach nad wodą pojawił się rudzik. Bardzo zręcznie umykał mi sprzed obiektywu i chował się wśród wystających korzeni drzew, gałęzi i traw.

W drodze powrotnej do domu towarzyszą mi sikorki bogatki i modraszki, sroki, a przy domach na Osobowicach – wróble (te prawdziwe, z szarą czapeczką).

Po ostatnich przymrozkach opadły praktycznie wszystkie liście, z wyjątkiem tych brązowych na dębach. W ogródkach przydomowych, na jabłoniach, pozostały niezebrane owoce, które są świetną stołówką dla ptaków.

Na łasze przybyło kormoranów – teraz siedzi ich około 20. Zacumowało tu również 12 łabędzi niemych. Oczywiście nie mogło zabraknąć mew.

Kolejnych 8 łabędzi niemych pływa przy kozanowskim brzegu. Na cyplu pod Mostem Milenijnym krząta się mieszanka mew, krzyżówek i łysek. Wśród nich stoi samiec nurogęsi i czyści pióra. Chwilę później dostrzegłem jeszcze pływającą samicę.

Po drodze do domu uwieczniłem srokę siedzącą na płocie odgradzającym teren budowy przy porcie, a już pod samym blokiem wróble kryjące się w żywopłocie.

W mieszkaniu byłem kilka minut po wpół do jedenastej…

3 myśli na temat “Osobowice – 2 grudnia 2018

  1. W terenie nie byliśmy już wieki ze względu na kontuzję Iwony i to, co można zobaczyć za olsztyńskimi oknami. Zazdroszczę Ci tych widoków i obserwacji i mam nadzieję, że styczeń będzie łaskawszy:)

    Polubienie

    1. Życzę Iwonie szybkiego powrotu do zdrowia i możliwości wyjścia w teren. Przecież te wolne gigabajty na dyskach i kartach pamięci nie mogą się marnować – trzeba je zapełnić tymi wszystkimi łosiami, żurawiami czy innymi wschodami słońca 😛 Czekam na kolejne fotki już nie z szuflady!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.