Kozanów – 8 grudnia 2018

Dzień rozpoczął się pochmurnie, ale bez mgły. Na termometrze +7.6 st. C.
Gdy około 8 rano wyjrzałem przez okno, zauważyłem w oddali za Orbitą klucze gęsi smagane wiatrem. Leciały na południe. Miałem nadzieję, że chociaż kilka ptaków zatrzyma się na Odrze na odpoczynek. Jednak dziś planowałem wyjście nad wodę nieco później, zatem i tak nie mogłem liczyć, że będą na mnie czekać…


„Nieco później” okazało się 12:30. Do tego czasu wiatr przegonił chmury i mogłem cieszyć się pełnym słońcem na błękitnym niebie. Termometr na północnym oknie wskazywał +9.7 st. C. Nadal wiał dość silny wiatr.

Wybrałem się na Kozanów dłuższą trasą – przez park. Po drodze towarzyszyły mi gawrony i sroki, a przez miejski hałas przebijały się piski sikorek i kowalików. Mimo, że na drzewach nie ma liści tłumiących dźwięki z ulicy, to dość szybko zrobiło się cicho. Udało mi się usłyszeć i zobaczyć samicę dzięcioła dużego.

Wał przeciwpowodziowy ciągnący się wzdłuż granicy parku opanowały czarne ptaszyska – gawrony buszują w trawie w poszukiwaniu żołędzi, a wrony razem z kawkami uganiają się za sobą strasznie hałasując. Niektóre wrony siedząc na gałęzi wydają dziwne dźwięki podobne do „czkawki”. Próba sfotografowania tej ferajny, jak zwykle zakończyła się mizernym efektem. Gdy idę, ptaki nie zwracają na mnie uwagi, ale gdy choć na chwilę zatrzymam się i spróbuję wycelować obiektyw w ich kierunku, to natychmiast uciekają. Sprytne bestie.

Na wodzie widać ok. 20 łabędzi niemych (w tym 3 młode), kilkanaście krzyżówek i 4 pary czernic. Na łasze stoi 9 kormoranów (w tym 1 młody – z białym brzuchem), 1 czapla siwa i nieodłączne mewy.

Na drzewach na cyplu kozanowskim widać stadko 8 – 10 szczygłów, Najpierw siedziały i czyściły piórka energicznie nimi machając. Później zaczęły opróżniać z nasion brzozowe „szyszeczki”. Szczygły są równie zwinne jak sikorki – trzymają się bez problemu cienkich gałązek i wydziobują nasionka wisząc do góry nogami.

Na cyplu natknąłem się również na profesjonalnych „ptasiarzy” z wielką lunetą. Wypatrywali gęsiówek egipskich, które podobno pojawiły się w tym miejscu. Jednak mnie nie udało się ich zobaczyć.

Pięknie przyświecające słońce odsłoniło przede mną całą prawdę o kormoranach – w rzeczywistości nie są one czarne jak węgiel, ale zielonkawe z brązowawymi skrzydłami. Takie „odpowiednie oświetlenie” potrafi też z czerni gawrona wyczarować błyszcząco-granatowy kolor, a z czarnych piór sroki wydobyć połyskujący odcień zieleni.

Wśród pływających ptaków wyróżnia się samiec nurogęsi – już nie ma rudej głowy i dość burego upierzenia szaty spoczynkowej. W sumie to miałem wątpliwości czy to rzeczywiście jest nurogęś, którego widziałem jeszcze niedawno. Dziś ma czarną głowę, czarny pas na grzbiecie i prawie białą resztę ciała. Wygląda na to, że rozpoczął się u nurogęsi okres godowy.

Wspomniani „ptasiarze”, wśród mew siedzących na wystającej z wody kłodzie, wypatrzyli mewę białogłową siwą[1]. Jest ona bardzo podobna do mewy srebrzystej i trzeba być na prawdę obytym w temacie mew, by zauważyć różnicę. To jeszcze nie mój poziom wiedzy…

Na drzewie przy ogródkach działkowych znowu pojawiło się stadko kilkunastu szczygłów.

Koło „plaży” przy Moście Milenijnym kręcą się kaczki krzyżówki, łyski i mewy śmieszki. Wśród nich pływa czarno-brązowa kaczka z białą piersią. Czy to jakiś mieszaniec krzyżówki?

Słońce chyli się już ku zachodowi. Pora wracać do domu.


Technikalia

Zdjęcie klucza dzikich gęsi zrobiłem smartfonem – tylko jego miałem pod ręką.

Resztę zdjęć Olympusem E-PM2 z obiektywem Olympus 40-150 mm f/4.0-5.6.


Przypisy

[1] Zwrócono mi uwagę, że rozpoznanie mewy białogłowej nie było prawidłowe – w rzeczywistości jest to mewa siwa.

Jak widać, nawet „ptasiarze” mogą się mylić. Cóż, „mewy są trudne”…

6 myśli na temat “Kozanów – 8 grudnia 2018

    1. Nic na to nie poradzę, że „pojazdy wojskowe” wjeżdżają mi w kadr. Mogłyby się lepiej maskować. 🙂 Zresztą, w dzisiejszych czasach istnieją lepsze źródła danych wywiadowczych, niż moje nieostre zdjęcia.

      A jemiołuszki były i zniknęły, czy po prostu (jeszcze?) nie przyleciały z pólnocy? We Wrocławiu tej zimy też nie widziałęm żadnej. Może się jeszcze pojawią, wszak jemioły u nas nie brakuje.

      Polubienie

  1. Warmii nie zamieniłabym na nic, ale często myślę, że Wrocław, Zielona Góra to znacznie cieplejsze miejsca Polski, ptaki chętnie tam zimują i wtedy trochę zazdroszczę . Odra pewnie rzadko zamarza.

    Polubienie

    1. Z pewnością ptakom łatwiej przetrwać zimę na południu Polski. Ostatnimi laty faktycznie Odra zamarza rzadko. A jak już zamarznie, to na krótko.

      Jednak to Warmia, Mazury i Podlasie są tymi miejscami, gdzie ptaki znajdą najlepsze miejscówki na gniazdo. Gdzie na wiosnę, lato i jesień ciągną rzesze „podglądaczy”. Wtedy, to ja zazdroszczę.

      Zatem zapraszam na zimę do Wrocławia. A ja być może latem wproszę się na Warmię 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.