Kozanów – 30 grudnia 2018

Pierwszy spacer nad Odrę tej kalendarzowej zimy i jednocześnie ostatni w tym roku. Jest zima, ale śniegu brak. Biały puch przestał być niejako synonimem tej pory roku. Na dziś synoptycy zapowiadali opady deszczu oraz mocno dodatnie temperatury. I nie jest inaczej – z całkowicie zachmurzonego nieba „coś” kapie, a termometr na moim oknie pokazuje +5.9 st. C. Jest mokro i ponuro, ale na tyle „ładnie”, żeby wybrać się nad wodę i odetchnąć po świętach. Jest niedziela, więc mogę sobie pozwolić na wyjście wczesną porą – o 8:00.

Mimo niepogody ruch w przyrodzie nie ustaje. Na skraju parku przywitało mnie stadko gawronów. W bezlistnych gałęziach nie udało się ukryć 2 sójkom. W parku jak zawsze nie brakuje sikorek i kowalików.

Koło „plaży” przy Moście Milenijnym pływa ok. 20 łysek, kilkanaście krzyżówek, 5 łabędzi niemych i mewy śmieszki pilnujące łysek podczas posiłku. Mewy atakują łyski, gdy te wyciągną coś z wody. Nadlatują, siadają obok lub na łysce, prawie ją zatapiając.

Na końcu cypla pod mostem, gdzie jest dość duża płycizna, wyrosły kępki trawy. Powstałą wysepkę zajęły krzyżówki. Z głębi tego cypla wyleciała para bażantów i z furkotem skierowała się na osobowicki brzeg.

Wśród samców krzyżówek trwa rywalizacja o partnerki. Wzajemne poszturchiwania, prężenie się z wyciągniętą w górę szyją, wyścigi wokół samic z wysuniętymi do przodu głowami – prawie rozpłaszczonymi przy powierzchni wody. Jeden z samców, cały ciemnobrązowy z białą piersią, jest nadzwyczaj aktywny w takim zachowaniu. Czyżby w ten sposób chciał podnieść swój status w stosunku do bardziej kolorowych, zielonogłowych kolegów?

Przy ogródkach działkowych słychać pianie bażantów. W okolicznych wysokich trawach, suchych nawłociach i krzakach, musi siedzieć co najmniej kilka sztuk.

Przy brzegu zauważyłem samca nurogęsi w kontrastowym godowym ubarwieniu. Za chwilkę z traw wyłoniła się samica.

Przy łasze latają 2 czaple siwe szukające dogodnego miejsca do połowu, stoją 4 kormorany, 3 jeszcze drzemiące łabędzie nieme i mewy.

Nagle wśród mew zapanowało poruszenie. Ich niepokój wzbudził bóbr europejski płynący w górę rzeki. Pierwszy raz widzę tego gryzonia na wolności. Ba! Po raz pierwszy widzę go w swoim życiu! Wcześniej widywałem tylko oznaki działalności bobrów – zaostrzone pieńki i powalone drzewa. Dziś „drwal” pokazał się na żywo.

Czapla siwa i mewy polują na śniadanie. Mewy jak zwykle robią przy tym niezły zamęt.

W zatoczce przed kozanowskim cyplem co jakiś czas nurkuje i wyłaniała się z wody para perkozków.

Po drugiej stronie cypla, daleko na drzewie, wypatrzyłem dzięcioła czarnego. W sumie to najpierw usłyszałem jego donośne, przeciągłe piski, a dopiero później udało mi się go dojrzeć przez lornetkę. Spróbuję podejść go bliżej…

Na wodzie i na płyciznach widać trochę mew, parę łabędzi niemych z młodym, kilka czernic. Wypatrzyłem też parę nurogęsi – może to ta sama, którą widziałem wcześniej?

Idąc w kierunku dzięcioła, przepłoszyłem krzyżówki siedzące w zaroślach. Zaczął mżyć deszcz i widoczność jeszcze bardziej się pogorszyła. Nie dojrzałem już mojego celu. Również nie słychać głosu dzięcioła. Chyba pora wracać w kierunku domu…

Przy „plaży” żegnam się z ptaszyskami.

Po dwóch godzinach na świeżym (?) powietrzu, należy się drugie śniadanie…

3 myśli na temat “Kozanów – 30 grudnia 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.