Kozanów – 17 lutego 2019

Około 7:30 termometr na moim północnym oknie wskazywał +2.7 st. C. Po wschodzie słońca temperatura lekko podniosła się – do +3.1 st. C, ale dopiero teraz zauważyłem szron na szybach samochodów zaparkowanych pod blokiem. Niebo tylko leciutko zasnute rozwianymi „chemitrailsami” samolotów. W oddali i nad samą Odrą lekka mgiełka. Zapowiada się piękny dzień. Zresztą, taki był wczoraj. Było słonecznie, naprawdę wiosennie, wystarczająco ciepło, żeby usiąść z kawą na balkonie. Żona podcinała powojniki, bo już zaczęły wypuszczać zielone pąki.

Gdy wychodziłem z domu, temperatura na oknie podskoczyła do +5 st. C. Słońce było już dość wysoko nad horyzontem – wyżej niż okoliczne bloki. Jednak przy ziemi czuć chłód. Trawniki pokryte są szronem nawet tam, gdzie już zdążyły dotrzeć promienie słońca.

Na skraju parku czuć ożywienie w przyrodzie. Słychać donośne trele sikorek. Po ziemi spacerują gawrony. Po przebytym przeziębieniu mam ciągle trochę otępiałe zmysły i zatykający się nos.

Doszedłem do „plaży” przy Moście Milenijnym. Sennie pływają pary krzyżówek, a gdzieniegdzie pomiędzy nimi łyska lub mewa. Przy samiutkim brzegu, gdzie rosną wodne trawy, woda jest ciągle zamarznięta. Zewsząd słychać terkoczące sroki i nieustające tiju-tiju sikorek. Na osobowicki brzeg wrócili wędkarze.

Na łasze kozanowskiej i na okolicznych zatopionych konarach siedzi około 40 kormoranów. Część z nich ma białe głowy, białe piersi i okrągłe białe placki po bokach ciała. Towarzystwo uzupełnia czapla siwa, para łabędzi niemych z młodym i mewy (głównie „te większe”, mało jest śmieszek).

Przechodząc obok płotu ogródków działkowych zauważyłem sikorkę bogatkę robiącą „inspekcję” słupka ogrodzeniowego. Przysiadała na nim, zaglądała do środka, a nawet do niego wleciała. Czyżby szukała miejscówki na gniazdko?

W słońcu pięknie żółcą się leszczynowe bazie. Nie są jeszcze dojrzałe – nie sypie się z nich pyłek. Ostre światło dodało też kolorytu krzyżówkom i łabędziom niemym.

Po zachodniej stronie kozanowskiego cypla powierzchnia Odry jest lekko zamarznięta. Siedzą tam mewy śmieszki. Zajęte są głównie poranną toaletą. Widać już sporo osobników z prawie całymi czarnymi głowami – zatem pewnie niedługo rozpocznie się okres godowy.

Oprócz mew, w tamtej okolicy wypatrzyłem nurogęsi. Sam już nie wiem ile ich dokładnie było – tak szybko zmieniały swoją pozycję i nurkowały, że nie mogłem ich przez lornetkę ogarnąć. Wydaje mi się, że widziałem 5 samic lub młodych osobników (z rudymi głowami) i 3 samce (z czarnymi głowami). Tak na prawdę samce nie mają czarnych głów – w słońcu widać, że pióra opalizują na zielono.

Pomiędzy nurogęsiami i mewami przemykała para czernic w godowej krasie.

Gdy się napatrzyłem na blaszkodziobe, ruszyłem w stronę słońca – w kierunku domu. Ciepłe promienie przyjemnie muskały twarz. Można by zamknąć oczy, iść z wystawioną ku słońcu buzią i upajać się prawie-wiosną. Jednak ścieżka jest zbyt błotnista i z zamkniętymi oczami można nieźle wdepnąć…

Z osobowickiego brzegu, a przynajmniej tak mi się wydawało, dochodził szyderczy śmiech dzięcioła zielonego.

Uwieczniłem jeszcze raz kormorany siedzące na wystających z wody konarach…

… i lądującego z gracją niedaleko nich łabędzia niemego.

Przy ogródkach działkowych zauważyłem srokę lecącą z gałązką w dziobie ku wysokim krzakom. To ewidentny znak, że okres budowy gniazd już się rozpoczął.

Nie szedłem dalej brzegiem rzeki, ale udałem się w kierunku wału. Po drodze głęboko w krzakach dojrzałem skrzeczącą sójkę.

Na wale, na jednym z dębów, kowalik energicznymi uderzeniami dzioba próbował coś rozłupać albo wydziobać z zakamarków kory. W pierwszej chwili myślałem, że tak głośno i mocno „łupie” dzięcioł. Jednak to hałasował ten jasnobrązowo-szaroniebieski maluch. Ewidentnie był mocno zdenerwowany, bo podskakiwał, machał skrzydełkami oraz co jakiś czas głośno i ostro gwizdał tjjjjit-tjjjjit.

Na skraju parku pożegnała mnie ruda wiewiórka.

Do następnego razu…

6 myśli na temat “Kozanów – 17 lutego 2019

  1. Jak są lepsze, to piszę, że są lepsze i tyle:))) Bogatki podczas karmienia, zwłaszcza w miejscach publicznych, nie są specjalnie płochliwe, więc powodzenia:)

    Polubienie

    1. Co do zdjęć, to nie będę się spierać 😀
      A sikorki, gdy mają młode, po prostu nie mają czasu na płoszenie się! Tyrają jak prawdziwe Matki Polki – do sklepu po gąsienicę, do domu nawpychać potomkom w dzioby, sprzątanko i znowu do sklepu…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.