Kozanów – 31 marca 2019

Dzisiejszej nocy zmieniliśmy czas na letni. Słońce w nowej rzeczywistości wstało około 6:30. Jest pogodnie, na termometrze +6.9 st. C, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by już tak wcześnie ruszyć „w krzaki”.

Ledwo doszedłem do Orbity, a tu niespodzianka! Na drzewie, siedzi piękna wiewiórka. W promieniach wschodzącego słońca kolor jej futerka nabrał wyjątkowej intensywności.

Ruszam w stronę Kozanowa skrajem parku, drogą na wale przeciwpowodziowym. Tylko tu mogę liczyć na w miarę dobre oświetlenie. Wnętrze parku tonie jeszcze w ciemnościach.

Przy ziemi również jest niewiele światła. I właśnie w takich warunkach musiałem natknąć się na dzięcioła… Samica dzięcioła dużego chyba szuka śniadania wśród zeschłych liści. Coś znalazła, ale ukryła się przede mną za pień drzewa.

Poranną gonitwę urządziły sobie dwie wiewiórki. Jedna ma ogon praktycznie pozbawiony najważniejszej rzeczy – puszystości.

Na ogródkach działkowych poniżej wału słychać piejące koguty bażantów. Jednego udało mi się dojrzeć wśród krzewów. Czekam chwilę z ustawionym aparatem, z nadzieją, że wyjdzie na otwartą przestrzeń. Nic z tego, ukrył się jeszcze bardziej.

Kwitnące drzewa owocowe wyglądają przepięknie.

Co chwilę spotykam grzywacze i szpaki.

Znowu bażant! Stanął na podwyższeniu i lustruje okolicę.

I jeszcze jeden! Ten bardziej skryty – ledwo go widać wśród suchych traw.

Brukowaną drogą doszedłem nad brzeg Odry.

Z pięknych żółciutkich leszczynowych bazi pozostały tylko zeschnięte brązowe sznurki.

Nad blokami mieszkalnymi przeleciały 2 czaple siwe. Ale na brzegu wokół kozanowskiego cypla nie ma żywej duszy. Żadnego ptaka. Tylko gdzieś w oddali pływa krzyżówka.

Na poprawę humoru znalazłem niebieszczące się wśród zeschłych liści kwiaty barwinka pospolitego.

Niedaleko mnie usiadła sroka.

Z wody zaczynają wystawać młode pędy przybrzeżnych traw.

Przy brzegu też zauważyłem parę(?) krzyżówek – samiec ma upierzenie ewidentnie „krzyżówkowate”, ale druga kaczka jest raczej jakimś mieszańcem. Sporo tych kaczek z białą piersią, spółkujących z „prawdziwymi” krzyżówkami, już wcześniej spotykałem nad Odrą.

Na łasze niewiele się dzieje – kilkanaście mew śmieszek, 1 łabędź niemy, 2 krzyżówki, kilka wron i białobrzuchy kormoran. Wszystkie zajęte poranną toaletą.

Nadleciały jeszcze 2 łabędzie nieme.

Wróciłem na drogę na wale. I od razu trafiłem na arenę walki – dwie wrony wyrównywały między sobą rachunki. Nie widziałem żadnego przedmiotu, o który mogły z taką zawziętością konkurować. Nie wiem czy towarzysząca im stroka była sekundantem, kibicem czy może policjantem, ale była żywo zainteresowana tym, co się dzieje. Bijatyka w końcu się zakończyła, a całe towarzystwo, jak gdyby nigdy nic, ulotniło się…

Z wału, który jest dobrym miejscem obserwacyjnym na tereny ogródków, znowu wypatrzyłem koguta bażanta. Leży na kupie siana. Pięknie czerwieni się na tle burych traw. Nie próbuję nawet podejść bliżej. Wiem, że jest czujny. Tylko bym go niepotrzebnie spłoszył.

Dawno nie byłem nad kozanowskim stawem. Widzę tu parę łabędzi niemych, jedna łyska odzywa się ostrym gwizdem, pływa jeszcze kilka par krzyżówek. O jeszcze jedna łyska. Nie słychać żab. Jeszcze na nie za wcześnie?

Nagle słyszę dziwny odgłos ptaka. Chyba go nie znam. Udaje mi się nagrać na dyktafon. Co to za ptak?


Praktycznie całkiem się zachmurzyło. Wałem wracam w kierunku domu.

Coś mnie tknęło, żeby skręcić do parku. Jest tu dość ciemno, więc raczej nie ma już szans na zdjęcia.

Kompletnie nie słychać dzięciołów. Na wałach i w parku najaktywniejsze są szpaki oraz sikorki bogatki i modre. Widać je i słychać. Szpaki cały czas przeczesują ziemię w poszukiwaniu robaków.

W końcu usłyszałem delikatne kucie samca dzięcioła dużego. Gdzieś z oddali słychać bębnienie. Są dzięcioły!

Przechodzę obok ogrodzenia terenu Orbity. Zauważyłem sikorkę modrą siedzącą na płocie. Nagle zniknęła! Po chwili znowu się pojawiła i zaraz odfrunęła. Szukam miejsca, gdzie mogłaby się ukryć. Czyżby gdzieś tu miała gniazdko? Poczekam, może wróci…

Nie musiałem długo czekać. Ta spryciula zrobiła sobie mieszkanko w zamku od uchylonej furtki! Wchodzi do środka tylko górną dziurką, a wychodzi tylko dolną, przeciskając się bokiem. Modraszka kompletnie nie zwraca na mnie uwagi, a stoję kilka kroków od gniazda. Nie robią też na niej żadnego wrażenia ani inni przechodzący ludzie, ani psy. Jest zajęta znoszeniem trawy i mchu do wymoszczenia gniazda.

Na skraju parku kwitnie sporo fioletowych fiołków.

Już 9:30. Od 7:00, kiedy to wyszedłem z domu, minęło 2.5 godziny. Jak ten czas leci…

11 myśli na temat “Kozanów – 31 marca 2019

  1. Bardzo ciekawe spotkania 🙂 Oczywiście najbardziej zazdroszczę wiewiórek. Fajnie przyłapałeś bogatkę. W zeszłym tygodniu spotkałam aż 3 wrony, co wcześniej nigdy mi się nie zdarzyło.

    Polubienie

    1. Ja najbardziej cieszę się ze spotkań z ptakami. Sam nie wiem, co w nich jest takiego „pociągającego”. Nawet nigdy nie marzyłem o lataniu… Jednak na spacerach to zawsze ptaki przykuwają moją uwagę. Może dlatego, że są najruchliwsze, a więc stosunkowo łatwo je wypatrzeć. A jak nie da się zobaczyć, to chociaż można posłuchać.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Podobają mi się ostatnie ujęcia modraszek! Sceneria bardzo ciekawie wygląda na zdjęciach, dobrze te kolory współgrają z ubarwieniem sikory 🙂 Czekam na więcej wrocławskich zdjęć i pozdrawiam!

    Polubienie

  3. Mnie najbardziej urzekają łabędzie i pięknie je sfotografowałeś. A jeśli chodzi o sikorki, to też u mnie na przystanku tramwajowym widziałem ciekawe lokum jakie sobie zrobiły w drzwiczkach latarni oświetleniowej. Co za ciekawe miejsce sobie znajdują? A „Twoje”, no sam bym tego nie wymyślił. Ale heca. Pozdrawiam. Aha, sroka ładna. Moja już nie przychodzi, może zimą przyleci?

    Polubienie

    1. Cieszę się, że podobają Ci się łabędzie. Cud, że są ostre na zdjęciu 😉 Niestety mój aparat ma kiepski autofocus, który nie nadąża za poruszającymi się obiektami.
      Sikorki chyba są mistrzyniami w wynajdowaniu najdziwniejszych miejsc na gniazdo.
      A sroki, jeśli będą mogły znaleźć u Ciebie coś do zjedzenia, to na pewno wrócą na dłużej. Pamiętaj, że jeśli zimą zaczniesz dokarmiać ptaki, to musisz to robić regularnie aż do wiosny.

      Polubienie

  4. Może te wrony walczyły o przywództwo w stadzie? W mojej okolicy jest jedna wrona dominująca, która ma prawo siadać na czubku najwyższego drzewa (i robi to często, mimo że jest tam bardzo niewygodnie – gałązki cienkie a wrona ciężka). Jak inna ją podsiądzie, to od razu jest zganiana. I do jedzenia też mają kolejkę, te niżej w hierarchii mają prawo podlecieć dopiero jak wronia elita się nasyci. W ogóle obserwowanie wron to fajna sprawa.
    U krukowatych jako takich też jest hierarchia. Najwyżej są wrony, potem sroki, a na końcu kawki. Widziałam kiedyś, jak w takiej kolejności kąpały się w misce z wodą, którą ktoś wystawił w czasie wczesnowiosennej suszy. I bardzo współczułam kawkom, bo dla nich już niewiele zostało, a było ich najwięcej.
    Ta wiewiórka z dziwnym ogonem w ogóle wydaje się łysawa. Może to jakaś choroba?
    Nie miałam pojęcia, że sikorki są takie pomysłowe. Niby dużo ich u mnie, a nigdy nie wyśledziłam, gdzie się gnieżdżą.
    Zdjęcie leszczynowych bazi świetnie Ci wyszło, bardzo mi się podoba.

    Polubienie

    1. Niestety już się nie dowiem, o co wrony walczyły. Ale widowiskowe to było 😉
      Prawdę mówiąc nie zauważyłem takiej hierarchizacji krukowatych na moim osiedlu. Pewnie z tego powodu, że nie dość czasu poświęciłem na przyglądanie się im. Druga rzecz, to dominacja liczebna srok – wron oraz kawek jest stosunkowo mało i pokazują się jedynie przelotnie (przynajmniej w polu widzenia z mojego balkonu). Zauważyłem, że gdy przylecą jakieś wrony próbując skonsumować coś w spokoju, to nagle ni stąd, ni zowąd pojawia się kilku czarno-białych łobuzów, którzy próbują „zachęcić” większą koleżankę do podzielenia się posiłkiem. Po prostu na moim osiedlu sroki rządzą!
      Co do „łysej” wiewiórki, to faktycznie, może być chora. Ale do tej pory spotkałem ją tylko raz. Mam nadzieję, że ewentualna choroba nie przerzuci się na inne osobniki.
      Powtórzę to, co napisałem pod komentarzem Ireneusza: „sikorki chyba są mistrzyniami w wynajdowaniu najdziwniejszych miejsc na gniazdo”. Sikorki są małe, sprytne i zwinne – wcisną się w każdą dziurkę 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.