Kozanów – 28 kwietnia 2019

Dzisiejszy poranek (kilka minut po 7:00) jest wietrzny, ale dość ciepły (+12.9 st. C). Zamglone słońce ledwo prześwituje przez podniebny woal chmur.

Pod blokiem w żywopłocie chowa się czarny kociak. Nie mogłem nie zrobić mu portretu.

Na skraju Parku Zachodniego koło Orbity kwiczoły i szpaki przeszukują ściółkę.

Jest już tak dużo zieleni, że trudno wypatrzyć ptaki śpiewające w koronach drzew. Liście odcinają również, i tak dziś wątłe, światło słoneczne. Takie warunki nie sprzyjają fotografowaniu.

Spośród parkowych drzew, chyba najpóźniej rozwijają się dęby – mają najmniejsze listki.

Przy jednej z nielicznych budek lęgowych zauważyłem poruszenie. Chwilę musiałem poczekać, aż umykający ptaszek powróci do swojego mieszkania. To sikorka modra. Przyniosła pokarm dla swojego potomstwa.

Kos w poszukiwaniu śniadania przetrząsa dno parku, a rudzik zajmuje się mniej przyziemnymi sprawami – śpiewem.

Od zieloności trudno oderwać oczy. Okrywa, pnie się w górę, uspokaja…

Doszedłem do drzewa, na którym widywałem młode sowy – puszczyki. Niestety, dziś gałęzie są puste.

Na skraju parku przy Grobli Kozanowskiej drzewa penetrują dzięcioł duży i pełzacz ogrodowy. Za mało światła, by je uwiecznić na zdjęciu.

Tuż obok, ale w jaśniejszym miejscu, w rozgałęzieniu dębu, swoje gniazdo ma grzywacz. Siedzi na nim i „grucha”. Co chwilę się pochyla, jakby poprawiał coś pod sobą. Jajka? A może już pisklęta?

Z ogródków działkowych poniżej wału przeciwpowodziowego słychać głosy bażantów, ale też pianie… kogutów „gospodarskich”.

W jednej z zagród widzę skradającą się „pomarańczowość” bażanta. Ale nie jest sam. Przed „panem” pełznie niepozorna, można rzec „bezbarwna”, zlewająca się z tłem „pani” bażantowa.

Schodzę na cypel, by szybko rzucić okiem na to, co na wodzie. Zachodni brzeg okupują wędkarze – jest ich sporo, w równych odstępach, więc pewnie trwają zawody. Nie ma sensu iść w tamtą stronę. Na terenie „wojskowym” po stronie Osobowic stoi samotna czapla siwa. Nad wodą krążą jaskółki – najprawdopodobniej oknówki (z krótkimi ogonkami) i dymówki (z długimi). Są daleko i nie jestem pewien czy to wszystkie rodzaje.

Cały czas podświadomie ciągnie mnie do miejsca, gdzie widziałem „kuraki”. Może pokażą się znowu, na bardziej odsłoniętym terenie, gdzie będzie można im zrobić zdjęcie…

Ustawiłem się przy bramie, od której zaczyna się spory trawnik. Pasie się tu kilka szpaków. Gdzieś zza sterty „gratów” wychylił się grzywacz.

Nagle z lewej strony na arenę weszła bażancia kura. Skrada się, jakby chciała przejść niezauważona. Jednak coś ją zaniepokoiło i szybkim krokiem wróciła, skąd przyszła.

Może uda mi się ją zobaczyć z boku, między krzakami, w które weszła? Nie ma jej… Ale jest „on” – samiec – siedzi na stercie gałęzi. Jego barwa kontrastuje z jasnozielonym otoczeniem, więc nie da się go przeoczyć. Nie chcę go niepokoić, wracam do bramy.

Chyba kogut wyczuł moją obecność. Wyszedł z ukrycia. Zaczął ostrożnie, ale dostojnie przechadzać się pod kwitnącymi drzewami.

Przemknął się dalej, na grządki. Zarośla przesłaniają mi widok. Chyba wystarczy już „drobiowych” portretów na dziś, zwłaszcza że…

… w zaroślach słyszę śpiew słowika rdzawego. Taki niepozorny brązowy ptaszek, a jaki głos!

Wracam nad Odrę. Na zboczach wału i na brzegu rzeki krzątają się szpaki. W trawie szukają jedzenia.

Słyszę kukanie kukułki. Czy mam przy sobie choćby grosik? Niestety, kieszenie są puste. To wróży niedostatek…

Na wodzie widać krzyżówki. Samce tych kaczek mają żywe i kontrastowe upierzenie – zielono-, biało-, szaro-, czarno-brązowe. Może nie tak ekstrawaganckie jak bażanty, ale ładne.

Kozanowska łacha prawie cała zalana wodą. Wystaje tylko mała brązowa łysinka i jeszcze mniejsza zielona czuprynka. Stoi tu kilka mew i wron.

Na pniaku zatopionym obok łachy stoi na swoich krótkich nóżkach rybitwa rzeczna. O, kawałek dalej na wystającej z wody gałęzi siedzi druga, zajęta pielęgnacją piór. Rzadko je tu widuję.

Wracam do domu przez park. Na ogrodzeniu Orbity „ustrzeliłem” szarego ptaszka z czarną czapeczką na głowie. To chyba kapturka – ma za długi dziób, żeby to była sikora uboga.

Po drodze co krok spotykam „przeczesywaczy” ziemi – kosy, sikorki, kwiczoły… Szukają pożywienia, ale też budulca na gniazdo.

Są tak zaabsorbowane tym, co robią, że ignorują moją obecność. Mogę je spokojnie portretować. Tylko światła przy ziemi niezbyt wiele…

Kwiczoł poluje na dżdżownice.

A czarny samiec kosa przeszukuje zeszłoroczne uschnięte liście.

Czas bym i ja upolował jakieś drugie śniadanie…

8 myśli na temat “Kozanów – 28 kwietnia 2019

  1. Kitek cudny. 🙂 Wiosna, kwiczoły i wygrzebywanie dżdżownic… super widowisko. Kiedyś nawet taką akcję fotnęłam, ale niestety trochę za daleko było. A robal był taaaaaaki długi. 😉
    Wielką ptasią różnorodność spotykasz. Bażantów oczywiście tradycyjnie zazdroszczę. Dumny był ten kogut ze swojej urody, że hej. A słowik śpiewał pięknie. 🙂

    Polubienie

    1. Podczas tej „sesji” nawet zrobiłem jedno zdjęcie kwiczoła wyciągającego „glizdę” z ziemi, ale niestety nie było dostatecznie ostre, żeby je tu wrzucić. Jak widzę coś tak ciekawego, to się zbyt ekscytuję, zbyt mocno chcę zrobić dobre zdjęcie… Ręce drżą, nie zdążę poprawnie ustawić ostrości albo ekspozycji i w efekcie zdjęcie jest poruszone, nieostre lub źle naświetlone. Ale nie ważne są zdjęcia, a obcowanie z przyrodą. 😉

      A czy spotykam wielką ptasią różnorodność? Hmmm, spotykam jeszcze większą, ale nie nadążam z jej rejestracją i rozpoznaniem. Największy problem jest z małymi ptakami, które siedzą w krzakach i tylko czasami śmigną między gałęziami.

      Ale i tak ta moja „ptasia różnorodność” ma się nijak do Twojej „owadziej różnorodności”. Dzięki Twojej stronie i Twoim zdjęciom poszerzyła się moja wiedza o mieszkańcach trawników, murów i innych zakamarków. Zresztą, w Polsce mamy ~500 gatunków ptaków, a owadów aż ~30 tys. (a gdzie ssaki, gady, płazy, ryby, rośliny, grzyby…) – jest co oglądać! I Ty i ja, prędzej czy później trafimy na okaz, którego wcześniej nie widzieliśmy.

      Polubienie

  2. Wspaniała wiosenna fotorelacja, a nagranie bardzo przyjemne. 🙂 Fajnie wypatrzyłeś kotka i ptaszki. Pan Bażant prezentuje się okazale.
    Moja teściowa ma czarnego kota, który zwie się Krecik. 🙂

    Polubienie

    1. Wiosna na zakończenie jesieni jak znalazł. 😉 Oczywiście wstyd mi, że mam takie opóźnienie w moich relacjach, ale to efekt choroby cywilizacyjnej zwanej „prokrastynacją”. 😛

      „Krecik” teściowej musi być śliczny! Może kiedyś wrzucisz jego fotki na swojego bloga?

      Polubienie

    1. Dziękuję Ireneuszu! Z jakością zdjęć różnie bywa – wszystko zależy od ilości światła i… mojego szczęścia. Ja nie czekam na zwierzęta w czatowni, nie nęcę smakołykami – po prostu idę i utrwalam to, co zobaczyłem i zdążyłem „namierzyć” obiektywem. Czasami trafi się ślepej kurze ziarno. 😉

      Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Ireneusz Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.