Kozanów – 7 czerwca 2019

Na dzisiejszy spacer mogłem wyjść dopiero późnym popołudniem. Rano padało, więc teraz korzystam z pięknej pogody i mam nadzieję, że latających w powietrzu pyłków traw będzie dużo mniej. 

W ogródkach przy Orbicie zachwycają kwitnące krzewy róż. 

Przyglądam się siedzącej na dębie sikorze modrej, która czyści swoje piórka. 

Schodzę z wału przeciwpowodziowego i idę między ogródkami w stronę rzeki. W nadbrzeżnych zaroślach słychać ożywione zachowanie ptaków. Na jednej z gałązek piegża próbuje rozprawić się z wielką gąsienicą. Raz po raz uderza upolowaną liszką o gałąź. 

Gęstwinę gałęzi drzew oraz krzewów okrywa i uszczelnia pnącze podobne do chmielu, ale mające chyba trochę inne, „pięciopalczaste” liście. Nie zauważyłem też charakterystycznych chmielowych „szyszek”. Mam wrażenie, jakbym stał na skraju dżungli. 

Nie wiem czy to ten sam ptak, którego widziałem przed chwilą, przyniósł gąsienicę swoim młodym czekającym w gromadce na gałęzi. 

Niedaleko brzegu przepływa mama krzyżówka z gromadką wyrośniętych już kacząt. 

Także przy brzegu, spośród liści wystaje z wody kwiat grążelu żółtego. Nie jest tak okazały, jak różnego rodzaju lilie wodne, ale kontrastowym kolorem ożywia lustro wody. 

Wśród traw rośnie groźnie wyglądający oset z fioletową czuprynką. „Oset” to nazwa, którą potocznie określa się rośliny z rodziny astrowatych o kłujących pędach. Pełne nazwy gatunkowe mogą zawierać to słowo, ale nie muszą. 

Na środku Odry, na sporej gałęzi wystającej z wody, czapla siwa pielęgnuje swoje wytworne szaro-czarno-białe upierzenie. 

W trzcinach słychać… trzciniaka

Mam wrażenie, że woda naniosła dużo piasku na kozanowską łachę, która teraz jest rozległa mimo wysokiego stanu wody. A woda jest brązowa i płynie szybkim nurtem. 

Na łasze naliczyłem 10 dużych mew srebrzystych, kilka wron i krzyżówek

Przy brzegu kwitnie pałka szerokolistna

Z kolei na brzegowej skarpie rośnie roślina na pierwszy rzut oka podobna do – wywołującego oparzenia – barszczu sosnowskiego. Ale ta jest niegroźna, a wręcz jadalna oraz lecznicza i pod ochroną częściową – to dzięgiel litwor. Obie rośliny należą do tej samej rodziny selerowatych, ale do różnych rodzajów: barszcz do barszczy, a dzięgiel do dzięgieli. Ponieważ kształt obu roślin jest łudząco podobny, na wszelki wypadek lepiej unikać bezpośredniego kontaktu, by jednak nie stać się ofiarą toksycznego barszczu. 

Co jakiś czas słychać rechoczące w wodzie żaby.  

Jestem przy cyplu. Woda naniosła nowe konary i pnie, z których korzystają ptaki. 

Po zachodniej stronie cypla widzę 2 czaple siwe, kilka krzyżówek i jeszcze chyba łysek (trudno rozpoznać pod ostre słońce i bez lornetki). W trzcinach znowu nadaje trzciniak. Obok mnie, nad wodą, przeleciała wielka ważka

Tu też w ogródkach kwitną piękne róże. 

Wśród liści dostrzegam młodą sikorkę bogatkę, która próbuje rozprawić się z tłustą gąsienicą przyniesioną przez jednego z rodziców. 

Na działce, na której już wcześniej widziałem bażanty, i tym razem udaje mi się zobaczyć koguta bażanta

Przeszedłem asfaltową drogą do początku cypla, na szczyt wału przeciwpowodziowego i wracam w kierunku rzeki brukowaną drogą. 

Z trawy wystaje niebieski kosaciec syberyjski. Ciekawe czy to dzika roślina, czy ogrodowa (wyrzucona lub rozsiana z okolicznych działek)? 

Skręcam w prawo na ścieżkę między działkami. Moją uwagę przykuwa (najprawdopodobniej) piecuszek, który bezwstydnie prezentuje mi kuper podczas czyszczenia piórek. 

Kolejni działkowcy też są miłośnikami róż. 

Na łachę przypłynęła rodzina łabędzi niemych z piątką maluchów. Młodziutkie łabędzie idealnie naśladują zachowania rodziców – gdy dorośli zaczynają czyścić pióra, dzieci robią dokładnie to samo ze swoim puchem. 

Przyglądając się łabędziom, zauważyłem dryfującego martwego suma pospolitego. Może nie jest to widok zachwycający, ale jeśli nie jesteśmy wędkarzami, to jedna z niewielu okazji zobaczenia, jak w naturze wyglądają mieszkańcy naszej Odry. 

Czapla siwa, którą widziałem godzinę wcześniej w tym samym miejscu, nadal zajęta jest troską o swoje upierzenie. 

Czuję, że zaczynam kichać. Poranny deszcz ograniczył pylenie, bo dość długo udało mi się spacerować bez dolegliwości. Jednak przeznaczony dla mnie czas upłynął. Zatem pora szybkim krokiem udać się do domu… 

13 myśli na temat “Kozanów – 7 czerwca 2019

  1. Piękne są te ptasie obserwację, zwłaszcza scenki rodzinne z życia piegż.
    A z tą prezentacją kuperka to chyba jest jakaś reguła. Zauważyłam, że gdy kieruję obiektyw na ptaka (np. na trznadla, mazurka), to ten często odwraca się tyłem; może sądzi, że go nie widać? Mam nawet serie zdjęć z takiego zachowania. Czasami nawet śmiesznie zerka w moją stronę 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja wcześniej nie zauważyłem takiego zachowania – pokazywania 4 literek – przez ptaki. Może to robiły, ale nie zwróciłem na to uwagi i nie utkwiło mi w pamięci. Najczęściej jednak ptak robi „hyc” sprzed obiektywu i… tyle go widzieli.

      Polubienie

  2. Ciekawe, co to za pnącze. Nic nie przychodzi mi do głowy, a widać, że ma ono wielkie możliwości.
    Róże przepiękne. I ile ich!
    Nigdy nie widziałam kwitnącej pałki. Teraz już wiem, jak wygląda. A dzięgiel do barszczu wcale nie jest podobny. 😉
    Scenki z życia ptaków fajne. Szkoda tylko tych ciem, które nie dożyją dorosłości. Ale coś za coś, niestety.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niedawno podpatrzyłem, że to pnącze ma na czubku kwiatostany, które z daleka wyglądają jak kiście żółtych winogron. W atlasach, które posiadam, nie znalazłem nic podobnego.
      Powiem szczerze, że też byłem pod wrażeniem liczby tych róż.
      No nie wiem, nie wiem – dzięgiel jest podobny do barszczu, a oba są podobne do gigantycznego, przerośniętego kopru! Takiego kopru, co dodaje się do kiszonych ogórków. Jak roślina ma baldach na czubku, to musi być koper. 😉
      Przecież ten ptaszek nie chciał gąsieniczce nic zrobić – oni się tylko tak bawili. Zapasy uprawiali… Przyroda, to nie bajeczka dla księżniczek, to krwawa jatka, tam proszę Panią dzieci się zjada! 😉

      Polubienie

      1. Przejrzałam wszystkie pnącza Polski wymienione w Wikipedii i po prostu nie ma takiego. 😉
        No jak podobne do kopru. Koper przecież kwitnie na żółto. Barszcz ma kwiatki białe, a dzięgiel w kolorze nieokreślonym.
        Oj tak, ta cała przyroda to okropność. 😉

        Polubienie

    1. Na tym odcinku Odry, który najczęściej odwiedzam (czyli na wrocławskim Kozanowie), praktycznie zawsze spotykam czaple siwe. Zazwyczaj 1-2, ale czasami nawet kilka.

      Muszę przyznać, że to chodzenie w jedno miejsce jeszcze mi się nie znudziło. Zawsze spotkam albo coś nowego, albo coś starego, ale w nowej odsłonie, w innej konfiguracji… 😉

      Dzięki za odwiedziny! Pozdrawiam!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.