Kozanów – 25 sierpnia 2019

Jest tuż przed ósmą rano. Niby pogodnie, acz niebo „przymulone” mgiełkowatymi chmurami. Termometr na północnym oknie wskazuje +21.6 st. C.

Nawet nie zdążyłem wejść do parku, a tu już niespodzianka. Na grubym pniu dębu, przy samej ulicy Popowickiej tuż obok budowy Portu Popowice, siedzi wielki dzięcioł czarny. Opukuje i bada drzewa. Niepotrzebnie. I tak nie będą leczone. Niedługo pójdą pod topór – przecież tędy będzie przechodziła nowa linia tramwajowa.

Intruz budzi niepokój 2 srok, które w tym wypadku wolą usunąć się na bok, niż stanąć do konfrontacji. Może znają moc dzięciołowego dzioba?

W „małym parczku” przy budowie słyszę jakby przeciągłe zawodzenie. To 2 sójki. Nagle zmieniają swój głos w ostre skrzeczenie.

Jest tu jeszcze dzięcioł duży. Niestety umknął, nim zdążyłem wycelować aparat.

Za to sójki zaczęły podlatywać z drzewa na drzewo w moją stronę tak, że teraz mam je tuż nad głową. Kiedy jedna odlatuje, na jej miejsce przylatuje druga. Przemieszczają się etapami – najpierw jedna, później druga. Ta druga poskrzeczy i leci w ślad za pierwszą.

Na dębie przy wale przeciwpowodziowym wygrzewa się czarna mucha z przezroczystymi końcówkami skrzydeł. Wygląda dosyć upiornie. To muchówka z rodziny bujankowatych o łacińskiej nazwie Anthrax anthrax. Owady dorosłe żywią się nektarem, ale larwy są drapieżne i pasożytują w gniazdach pszczół samotnic, gdzie pożerają ich niedojrzałe postaci.

Z kolei pod drzewami rosną białe purchawki.

Białe też są raniuszki uganiające się wśród gałęzi. Są bardzo ruchliwe.

Słyszę z różnych stron głosy dzięciołów zielonych, ale nie widzę żadnego.

Sikorki modre wyjadają nasionka z klonowych „skrzydełek”. Latają pod wiszącymi kiściami owoców jak kolibry.

Wśród liści zauważyłem siedzącego pisklaka. Czyim on jest dzieckiem?

Po tych samych krzakach, jeszcze nie do końca pewnie, porusza się młoda wiewiórka.

Dęby rosnące na wale nie mają łatwego życia – zanieczyszczenie powietrza, susze, wgryzające się larwy owadów i wszędobylskie grzyby… Niepozorna, żółtawa „bulwa” – młody owocnik żółciaka siarkowego – z czasem urośnie i będzie powodowała coraz większe spustoszenie w jeszcze żywym drewnie.

Idę nad wodę przy plaży. Tu już nie słychać gwaru ptasiej drobnicy. Przy brzegu tylko kilka krzyżówek.

Kawałek dalej znowu purchawki. Nigdy ich tu tylu nie widziałem.

Dziś łacha prawie cała zalana, wystaje tylko mała wysepka. Wokół na płyciźnie stoi kilkadziesiąt mew srebrzystych, kilka śmieszek i wron oraz czapla siwa. Ta ostatnia, szara eminencja, co chwilę podlatuje w inne miejsce. Myślałem, że chce przegonić mewy, ale chyba bardziej ma chętkę na to, co one mają do zjedzenia.

A jedna z srebrzystych trzyma w dziobie raka

Do miejsca, gdzie siedzę podpłynęły 2 krzyżówki. Wyglądają na parę. Ale o ile samiczka wygląda jak „pani” krzyżówka, to samczyk (o ile to faktycznie „pan” kaczka) nie za bardzo… Może to tzw. „sołtys” – mieszaniec krzyżówki z kaczką domową lub inną dziką kaczką. Krzyżówka krzyżówki – to dobre hasło do… krzyżówki.

Zbrązowiały już kwiatostany pałki szerokolistnej.

Z wysokiego słupa energetycznego okolicę obserwuje samica pustułki. Można ją odróżnić od samca po brązowej głowie. Nagle odleciała w kierunku topoli na cyplu. Okazuje się, że tam siedzi druga pustułka. Przepłoszona usiadła na drutach wysokiego napięcia. Teraz dołączyła do niej ta pierwsza i razem odleciały.

Zachodni brzeg cypla ubogi w ptactwo. Daleko stoi kilka mew srebrzystych i śmieszek. Bliżej mnie parę krzyżówek, łyska i 3 łabędzie nieme.

Wracam z cypla ścieżką między działkami wzdłuż Odry. Słyszę, że w trawie coś szeleści. Chwila w bezruchu i udaje mi się wypatrzeć myszarkę polną.

Na brzozie, równie dobrze zamaskowany jak mysz, siedzi młody gąsiorek.

Na zrobienie portretu zgodziła się wrona siwa:

Jestem z powrotem przy brzegu rzeki, gdzie na zielonych liściach przesiadują mieniące się zieleniami i granatami ważki – świtezianki błyszczące.

Na pniu leżącym w wodzie przy łasze, wypatrzyłem 2 nurogęsi. Najpierw spały, później pielęgnowały piórka, a teraz wybrały się w rejs.

Wydaje mi się, że przez ten czas, kiedy byłem na cyplu, poziom wody nieco opadł i zwiększyła się powierzchnia łachy. A tę przemierza drobnymi kroczkami, co chwilę dzióbiąc piasek, brodziec piskliwy. To moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem.

Wg opracowania „Ptaki Wrocławia” [Tomiałojć, Orłowski, Czapulak, Jakubiec; pro Natura 2020], do początku XX w. brodziec piskliwy był dość powszechnym gatunkiem gniazdującym pod Wrocławiem nad Odrą i Widawą (w obecnych granicach miasta). Dziś niestety jest obserwowany tylko jako przelotny.

Przypłynęły 2 łabędzie nieme.

Kilka młodych mew srebrzystych walczy o truchło ryby pływające po wodzie. Co jedna podniesie je, to zaraz upuści i natychmiast próbę podejmuje inna. Niezły harmider i kotłowanina. Jednak ryba jest chyba dla nich za ciężka…

W słońcu czuć upał, w cieniu łagodzi go przyjemny chłodny wiaterek. O 10:45 melduję się w domu na drugie śniadanie. Dobrze, że nie muszę o nie walczyć tak, jak mewy…

24 myśli na temat “Kozanów – 25 sierpnia 2019

    1. To tylko to, co udało mi się zobaczyć i sfotografować w ciągu niespełna trzech godzin. Pewnie drugie tyle umknęło moim oczom. Lubię sobie pochodzić po „krzakach” w okolicy domu. Niektórzy potrzebują zaliczyć grubego zwierza w puszczy, żeby poczuć „spotkanie z naturą”. Mnie wystarcza wrona na dachu. 😉

      Polubione przez 2 ludzi

    1. Zwierzęta w mieście można powiedzieć, że ignorują ludzi, traktują jak część „przyrody”. Nawet spłoszone, potrafią za chwilę wrócić w to samo miejsce, o ile oczywiście mają w tym jakiś interes. Te same gatunki „na wolności”, poza miastem, jest znacznie trudniej podejść – mają większy dystans ucieczki.

      Ta myszarka nie jest pierwszą w mojej kolekcji – zobacz też tu: https://dzikiemiasto.wordpress.com/2020/05/01/park-szczytnicki-18-maja-2019/

      Lubię nasłuchiwać, co w trawie piszczy albo… chrobocze. 😉

      Polubienie

      1. Nie pomyślałem, żeby go dopytać, kim są jego rodzice. 😀 Niestety dostępne mi atlasy ptakow nie pokazują pisklaków.

        Dla mieszczucha myszy może są „fajne”, ale dla rolników i ogrodników nie za bardzo. Nie mniej zawsze cieszę się z takich nietypowych spotkań. Wbrew pozorom z ssakami – poza ludźmi, psami i kotami – mamy najmniejszy kontakt. No chyba że na talerzu…

        Polubione przez 1 osoba

  1. Jeszcze się zachwycam brodźcem, którego jakoś przeoczyłem:) Piękny jest, szkoda że zniknął z Wrocławia. W Warszawie jeszcze jest kilka par, ale jeszcze w roku 2000 było to też po 5 par… Jakieś takie konserwatywne te piskliwce:)

    Polubienie

    1. Na tym odcinku Odry, po którym ja najczęściej sobie łażę, beksowate można zobaczyć jedynie sporadycznie, przelotnie – nie ma tu dla nich odpowiednich miejsc. Na pewno poza granicami miasta albo na polach irygacyjnych na Rędzinie spotkanie jest bardziej prawdopodobne. Pewnie kiedyś się tam wybiorę, o ile wcześniej wszystkiego nie „zrekultywują” i nie zaleją betonem.

      Polubione przez 1 osoba

      1. W Warszawie o ile wiem (w takiej ścisłej Warszawie, bez wysp Zawadowskich i Łomianek) lęgnie się tylko sieweczka rzeczna, obrożna, piskliwiec, czajka i chyba tyle. W okolicach jeszcze zakłada gniazda ostrygojad, i czasem widuje się go na przelotach nawet w sezonie lęgowym! Ale i tak widzę że u was dużo Siewkowców jest, na przelotach czy nie, zawsze miło przypatrzeć się tym ptakom:)

        Polubione przez 1 osoba

  2. Hoho, Anthraxa to Ci zazdroszczę straszliwie. Nie mam pojęcia, czy u mnie da się go spotkać, w każdym razie nigdy mi nawet nie mignął. Superowa mucha.
    Pan krzyżowek fajny, nawet całkiem atrakcyjnie wygląda. Raz widziałam samiczkę, która chyba była mieszańcem, ogólnie dużo jaśniejsza od typowej.
    Myszarka cudna. 🙂

    Polubienie

    1. Z tym „superowa mucha”, to bym dyskutował. Raczej „straszna mucha”, chyba że ktoś lubi postaci z horrorów. Serio, jak ją zobaczyłem, to zastanawiałem się czy to nie nalot „obcych”, a w najlepszym wypadku jakichś egzotycznych owadów. Brrrr…

      Ja bardzo lubię krzyżówki. One się tak sympatycznie uśmiechają. No, przynajmniej ja widzę u nich taki wyraz… dzioba. 😉

      Polubienie

      1. Czytając Twój opis pomyślałam, że ona jest jakaś wielka albo co, ale nie, normalna muszka, wielkości drogosza żałobnego (zresztą dość do niego podobna). Jaka tam straszna. 😀
        Aha, dla mnie też krzyżówki wyglądają wyjątkowo sympatycznie i mają fajny „uśmiech”, szczególnie samiczki.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.