Osobowice – 15 września 2019

Temperatura szybko rośnie – o 7:00 było +12.3 st. C, a teraz o 7:30 jest już +14.5 st. C. Chyba właśnie skończył się czas pełni księżyca. Jest pogodnie, ale w oddali unoszą się mgły, a i słońce też jest lekko przymglone.

Idę wzdłuż budowy Portu Popowice w kierunku Mostu Milenijnego. Widzę co najmniej 2 sójki (ostatnio często je spotykam – czyżby taka aktywność wynikała z przygotowywania zapasów żołędzi na zimę?), grzywacza (młody, bo bez białego „kołnierzyka”) oraz pojedyncze szpaki.

Kozanowska łacha wygląda z mostu jak tycia wysepka. Siedzą na niej chyba same mewy.

Na słupach cumowniczych przy wejściu do „Zimowiska Barek I” stoi kilka mew i 1 czapla siwa. Co jakiś czas błękitną toń przecinają ciemne stateczki – kaczki krzyżówki.

Tempo mam dziś ślimacze – jest prawie 8:10, a ledwo doszedłem do końca Mostu Milenijnego. Idę na zachód z biegiem Odry.

Na trawie srebrzy się poranna rosa złożona z setek miniaturowych kropelek wody. Nad miejscami, gdzie na zawieszone na pajęczych sieciach „kryształki” padają promienie słońca, „unosi się” kolorowa tęcza.

W koronach drzew słychać wysokie i krótkie „pij, pij” albo „pjit, pjit”. Oczywiście nie udaje mi się zrobić dobrego zdjęcia… Oliwkowo szary podłużny ptak z jaśniejszym brzuchem. Oczywiście nie potrafię go zidentyfikować…

Kolejna czapla siwa w towarzystwie krzyżówek stoi na końcu cypla u wejścia do „Zimowiska Barek I”.

Jak strzała przemknął wzdłuż linii brzegu zimorodek. Długo widziałem przez lornetkę jego lazurowy kuper.

Wokół trzcin powierzchnię wody pokrywają dywany rdestnicy poprzetykane mniejszymi jasnozielonymi listkami salwinii pływającej.

[Teraz uświadamiam sobie, jak niewiele roślin wodnych znam i umiem rozpoznać…]

Na łasze kozanowskiej widzę 2 łabędzie nieme.

Samica dzięcioła dużego przyleciała na jesion i zaczęła poranną toaletę.

Przy drodze na szczycie wału przeciwpowodziowego rosną niskie rośliny o skórzastych liściach i baldachach podobnych do kopru z dużymi nasionami. Na nich zauważyłem dwa pająki.

Wysoko przeleciały 4 sójki.

Jest 8:50. Dotarłem do „Zimowiska Barek II”. Na końcu asfaltowej drogi jest spora kałuża, w której 2 gołębie miejskie biorą poranną kąpiel. Krótkie chwile pluskania się przerywają dłuższe fazy spokojnego moczenia nóg (i brzucha).

Mimo lekkiego wiaterku tafla wody prawie przypomina lustro. Ładnie obrosły zielenią sztuczne gniazda dla wodnego ptactwa.

To tu, to tam, małymi grupkami pływają krzyżówki. Innych ptaków na wodzie nie widzę.

Nad głową usłyszałem ciche stukanie. Samica dzięcioła dużego kuje dziurę w gałęzi. Pewnie znalazła wyjątkowe źródło smakołyków. Co chwilę jej głowa niknie w środku dziupli.

Dla sójek rozpoczął się okres żniw – dojrzewają odżywcze żołędzie, które stanowią jeden z głównych składników ich diety.

Przeszedłem na brzeg od strony głównego nurtu Odry. Rośnie tu pałka wąskolistna i szerokolistna. Można je odróżnić od siebie po budowie kwiatów (pałek). Brązowa kolba to kwiaty żeńskie, a na „antence” powyżej są kwiaty męskie. Jeśli pomiędzy częścią żeńską, a częścią męską jest widoczna przerwa, to mamy do czynienia z pałką wąskolistną.

Z wody, spośród talerzowatych liści, wystają owoce grążela żółtego o wyglądzie pękatych zielonych buteleczek.

Ale rzeka, to nie tylko piękne widoki… Unoszącą się po powierzchni nieżywą rybę (krąp?) czy brunatne, pokryte glonami rośliny podwodne (w tym wypadku to chyba rogatek), też można spotkać. To także część przyrody!

Na brzegu wśród traw kwitną złocienie właściwe – duże białe „stokrotki” z żółtym środkiem oraz fioletowe chabry łąkowe.

Właśnie przy mnie wędkarz wyciągnął z wody suma. Dla niewędkującego mieszczucha to widok niecodzienny. Oczywiście lepiej, gdyby ryba wróciła do wody, zamiast trafić na talerz…

Pan wędkarz wspomniał mi o małych brązowych zwierzątkach futerkowych długości około 30 cm, których według niego jest sporo i zawsze próbują dobrać się do jego złowionych ryb zanurzonych w siatce w wodzie. Ciekawe, jaki gatunek miał na myśli – piżmaka, szczura? Ciekawostka!

Po drugiej stronie rzeki, w Lesie Pilczyckim, dał się zauważyć konflikt między jastrzębiem i wroną. Na zmianę przeganiają się z suchego drzewa. Raz pierwszy goni drugiego, a za chwilę zmiana. W locie wykonują niezłe pościgi i akrobacje.

Nad wodą lata i poluje sporo jaskółek (głównie dymówek). Ale oprócz nich amatorką owadów jest pliszka siwa. Ma stanowisko obserwacyjne na „wieżyczce” do cumowania barek.

Na „miejscówce” pliszki próbuje zatrzymać się pleszka, ale intruz szybko zostaje przegoniony.

Ze słupów też korzystają jaskółki dymówki, bo tu mogą odpocząć. Gęsto obsiadują również gałęzie dębów.

Na otwartą wodę „Zimowiska” wypłynęła grupka krzyżówek.

Kolejne sójki zajadają się żołędziami. Obecność smakołyków przytępiła ich typową czujność. Już nie skrzeczą na alarm, tylko wydają jakby pomruki i nie uciekają, tylko starają się być mniej widoczne.

Przypatruję się innemu wędkarzowi, też wyciągnął rybę – to chyba krąp. [W domu nie mogę jednoznacznie dopasować ryby z mojego zdjęcia do żadnej ilustracji w posiadanych książkach, ani nie udaje mi się znaleźć w Internecie sensownego atlasu ryb. Takiego dwukolorowego ogona nie ma żadna z polskich ryb! Kształt płetw najbardziej pasował mi do krąpia.]

Jest prawie 11:00. Zrobiło się bardzo ciepło. Zdejmuję bluzę – sam t-shirt wystarczy. Cieszę się, że nie ubrałem grubszej kurtki. Wracam w kierunku domu.

Jeszcze kilka zdjęć ptasich śladów…

… i żegnam się z potworem strzegącym wejścia do „Zimowiska Barek II”:

Po drodze jeszcze „cykam” grupkę wróbli:

Rzucam okiem na kozanowską łachę (teraz siedzą tam 2 czaple siwe i mewy). Reszta rzeki świeci pustką. Nawet przy Moście Milenijnym nie uświadczam ptasiej obecności. Dopiero na moście spotykam mewę srebrzystą łypiącą okiem z ulicznej lampy.

Pod domem jestem o 11:40. Ciepło…

10 myśli na temat “Osobowice – 15 września 2019

  1. Cześć! Ta roślina z mniejszymi, jasnozielonymi listkami to salwinia pływająca – jedna z naszych wodnych paproci.

    Podoba mi się to zdjęcie przedstawiające pluskające się gołębie. Jest w nim to „coś”, czego nie potrafię zdefiniować, a co mocno przykuwa moją uwagę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej, dziękuję za odwiedziny! Dziękuję również za zidentyfikowanie salwinii. Zapomniałem o tej roślince, a nie mam dobrego atlasu.

      Te gołębie trochę mnie zadziwiły, bo one po prostu przez dłuższy czas siedziały w kałuży zupełnie nieruchomo. Jakby chciały „odmoknąć”. Później chwilę „spłukiawały” się, i znowu siedziały bez ruchu.

      Polubienie

  2. Rosa z muszką ładnie wyszła. I kąpiel gołębi też. I ujęcie czapli z krzyżówką mi się podoba, fajne tło.
    Dużo spotykasz dzięciołów, zazdroszczę. Raz jednego widziałam z daleka, parę razy słyszałam jak kują, a zdjęcia nie mam żadnego.
    Może i niewiele znasz roślin wodnych, ale to i tak duuużo więcej niż ja. 😉
    Też mnie zaciekawiło, co usiłuje wyjadać ryby panu wędkarzowi. Chyba powinien przerzucić się z siatki na wiaderko. A Tobie może kiedyś uda się te stworzenia zaobserwować?
    U mnie tamtego dnia jeszcze o ósmej rano było tylko 10 stopni. Brr. A w południe już 20. Ach, te uroki września, nigdy nie wiadomo, jak się ubrać.

    Polubienie

    1. Zimą i latem jest łatwo – cały czas jest zimno albo gorąco, więc wiadomo jak się ubrać. A późną wiosną i wczesną jesienią zawsze trzeba być okrytym „na cebulkę”. Rano zimno, po południu upał. Cóż począć, taki mamy klimat… 😛

      Wędkarze przez to, że spędzają mnóstwo czasu nad wodą i to w nieludzkich porach, mają możliwość wielu ciekawych „spotkań z przyrodą”. Ja idąc na 2-godzinny spacer albo coś zobaczę, albo nie. A oni siedząc kilkanaście godzin w jednym miejscu są mimowolnymi świadkami ciekawych przyrodniczych zdarzeń. Czasami im zazdroszczę gdy opowiadają o bielikach, bobrach, borsukach czy małych stworzeniach dobierających się do złowionych ryb… No ale ja nie wędkuję, dlatego tylko ich podpytuję, co w trawie piszczy i słucham opowieści znad wody.

      Polubienie

  3. Ano, taki klimat. Wiosną i jesienią, jak człowiek wraca z pracy, to przeważnie pod pachą niesie pół szafy. 😉
    Masz rację co do wędkarzy. Mają dużo więcej czasu i okazji do obserwacji. Ale może kiedyś wszystko zgra się w czasie i przestrzeni, i spotkasz tych amatorów cudzych ryb. Tego Ci życzę.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Świetna i bardzo ciekawa relacja! Wspomnę tylko, że gonionym przez wronę jest dorosła samica krogulca. Chyba jeszcze w kilku innych postach była podpisana jako jastrząb:) A mewa na moje oko to raczej mewa białogłowa (miejsce, czas pojawienia, kształt głowy i kolor tęczówki).
    Sum nieprawdopodobny! Robi wielkie wrażenie, chodź zapewne większe by zrobił w swoim naturalnym środowisku, no ale cóż… Zastanawiam się, czy w Warszawie też są sumy!

    Polubienie

    1. Co do rozpoznania jastrzębia/krogulca oraz gatunku mewy pewnie masz rację. Tu nawet nie będę się sprzeczał. Nie mam doświadczenia w rozpoznawaniu ptaków drapieżnych, a tym bardziej mew, które różnią się niuansami.

      Sum nie był duży, a wręcz byłem zdziwiony, że taki mały. Ale i tak, podobnie jak Ty, byłem pod wrażeniem. Zresztą, zawsze jestem pod wrażeniem, gdy widzę przedstawiciela świata, który normalnie jest niewidzialny, niemy i niedostępny. Ten świat jest obok nas, jest bogaty w życie roślin i zwierząt, jest piękny (co można podziwiać np. we Wrocławskim ZOO w „Odrarium”), a przypominamy sobie o nim tylko gdy ryby pływają do góry brzuchami albo zalewa nam domy i ulice. Na co dzień to tylko dobre miejsce do odprowadzania ścieków…

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.