Osobowice – 22 września 2019

Jest piękny i słoneczny poranek bez ani jednej chmurki. Niebo błękitne, jeszcze lekko zażółcone niedawno wzeszłym słońcem. Temperatura +11.5 st. C. W Parku Popowickim i daleko nad polami bieleją mgły. Zaczęła się jesień… 

Dziś idę bez śniadania, bo chcę jak najwcześniej dotrzeć na miejsce. Ja jestem jeszcze zaspany, a ptaki – sikorki bogatki, kowaliki i dzięcioł – już od samego skraju parku świszczą, pukają i stukają. Swoje gwizdy ćwiczą niestrudzone szpaki

Z Mostu Millenijnego kozanowska łacha wygląda na tycią kupkę trawy. Wokół niej, na mieliźnie stoi kilkadziesiąt mew i pływa kilka kaczek. Z kolei pod mostem, na szczycie cypla, pływa kilka krzyżówek w towarzystwie łysek

Idę szczytem wału na zachód. 

Na czubku drzewa siedzi brązowo-szary ptak, większy od szpaka. Gdy odlatywał, widać było jego jasny brzuch oraz ciemne od spodu skrzydła i ogon. To kwiczoł – dość pospolity przedstawiciel drozdów, choć wg „Trendów liczebności ptaków w Polsce” [Trendy liczebności], ostatnimi laty w południowo-zachodniej Polsce odnotowuje się spadki jego liczebności. Co ciekawe, nie jest to ptak, który na tym terenie był od zawsze. Na Śląsku pierwsze gniazdo znaleziono pod Wrocławiem w 1818 roku, a w obrębie samego miasta dopiero w latach 80-tych XX wieku [Ptaki Wrocławia]

Tymczasem pod drzewem przechadza się bażancia kura. Niestety, gdy tylko mnie spostrzegła, rozpłynęła się w zaroślach. O ile czerwonolice koguty często dają się zobaczyć lub choćby usłyszeć (charakterystyczne pianie i trzepot skrzydeł w czasie wiosennych toków), to skryte i maskująco ubarwione samice spotkać jest naprawdę trudno. 

Widzę, że na kozanowskiej łasze siedzą dwa łabędzie nieme. Krzyżówki chyba prezentują tańce godowe, bo przy brzegu jedna para macha głowami góra-dół. 

Wysoko na suchym drzewie siedzi kopciuszek

Słyszę nawoływanie dzięcioła dużego. Sporo jest szpaków

Dzięciołek?! Na suchym świerku stuka w cieniutkie gałązki. Skacze co chwilę to tu, to tam. Czasami zatrzyma się na dłużej, by dane miejsce obadać z każdej strony. To samiczka – nie posiada czerwonej czapeczki. 

Zszedłem z wału nad „Zimowisko barek II”. W małych grupkach pływa kilkanaście krzyżówek. Widzę przez lornetkę, że daleko nad taflą wody polują jaskółki

Zastanawia mnie częsta obecność w tym miejscu gołębi miejskich. Czy to dobre miejsce do gniazdowania? Może mniejsza konkurencja i lepsze zaplecze żywieniowe niż w blokowiskach? 

Wyjątkowy tu dziś spokój i cisza. Z rzadka zaświergoli jakiś ptak. Nie ma sójek. Czyżby skończył się sezon na żołędzie?  

Słyszę szamotanie skrzydłami wśród liści. A jednak są tu sójki

O ile gołębie są tu zagadką, to obecność śmieszek jest jak najbardziej naturalna. To ptaki wprost kojarzące się z wodą. Z drugiej strony, przecież na moje osiedle mewy zalatują dość często (zwłaszcza zimą) i konkurują z gołębiami o pożywienie, to dlaczego odwiedziny nie mogą być również w drugą stronę? 

Doszedłem prawie do końca cypla oddzielającego „Zimowisko barek II” od głównego nurtu Odry. Gdy podszedłem do brzegu od strony rzeki zauważyłem, że pod powierzchnią wody jakiś cień ukrył się w jamie między kamieniami. Chwila spokojnego czekania i oto wychyliło się coś dziwnego… Ewidentnie widać szczypce. Z wierzchu ciemne, a od spodu jasne, zakończone pomarańczowymi punkcikami. Nie spodziewałem się, że w tym miejscu spotkam raka! [Oczywiście nie mam bladego pojęcia o rakach. Opierając się jedynie na kolorze końcówek szczypiec, wydaje mi się, że może to być rak pręgowany (amerykański), będący gatunkiem obcym i inwazyjnym. Po dokładnym przyjrzeniu się zdjęciom, odkryłem, że są na nich 2 raki! Ten, którego zauważyłem jako pierwszego, jest przytrzymywany szczypcami (za nasadę jego szczypiec) przez większego osobnika ukrytego pod kamieniem.] 

Ze strony rzeki… 

… przenoszę się na wewnętrzny brzeg „Zimowiska”. Tu wodę pokrył zielony nalot glonów

Co jakiś czas przelatują sójki z dziobami zatkanymi żołędziami. Pod słońce widać chmary „muszek” kłębiące się w powietrzu. Wyśmienita pogoda na spacer. 

Przeleciało stadko 9 grzywaczy. Już wcześniej widziałem kilka mniejszych grupek tych dużych gołębi. 

Na słupie cumowniczym siedzi pliszka siwa

Pomiędzy bruzdy dębowej kory próbuje wchodzić szerszeń. W okolicy tego drzewa widziałem jeszcze kilka innych latających szerszeni. Na spacerujących po pniu czerwonych kowalach bezskrzydłych te wielkie błonkówki nie robią wrażenia. 

Przeleciał żółty cytrynek i jeszcze inny, kolorowy motyl. 

Na drzewach oblepionych jemiołą gwarnie ucztują szpaki. Połykają całe kulki owoców. Myślałem, że poza jemiołuszką inne ptaki raczej nie jedzą jemioły – tak uczyli mnie w szkole (o ile dobrze zapamiętałem). Jak widać, to nie prawda. 

W promieniach mocno grzejącego słońca wracam szczytem wału przeciwpowodziowego do Mostu Milenijnego. 

Na powierzchni Odry widać jakby płynące prądy wodne. To efekt wiatru, różnicy prędkości wody czy może jej głębokości? 

Z mostu fotografuję jeszcze samca krzyżówki. Dlaczego myślę, że to samiec? W szacie spoczynkowej obie płci wyglądają podobnie, jednak samiec ma jednolicie żółty dziób. 

Jest 10:30, dobrnąłem do końca mostu przy Orbicie. 


Bibliografia:

  • [Trendy liczebności] – „Trendy liczebności ptaków w Polsce”, praca zbiorowa, Biblioteka Monitoringu Środowiska 2018 
  • [Ptaki Wrocławia] – „Ptaki Wrocławia w okresie 200 lat”, L. Tomiałojć, G. Orłowski, A. Czapulak, Z. Jakubiec, „pro Natura” 2020  

7 myśli na temat “Osobowice – 22 września 2019

  1. Może te kwiczoły z pd-zach przenoszą się do centrum? 😉 U mnie jesienią i zimą latają wielkimi stadami. Teraz obserwuję je co parę dni, jak przylatują na jarzębiny, sprawdzając czy owoce już się nadają do jedzenia. Ale mrozu na razie nie było, więc niestety. W sumie to dobrze, potem na dłużej wystarczą.
    Też jestem zaskoczona, że szpaki jadają owoce jemioły. Może one lubią wszystko co małe i okrągłe, niezależnie od smaku? Z obserwacji wiem, że przepadają za owocami dzikiego wina, a przecież toto okropnie kwaśne jest.
    Obecność gołębi w takim miejscu faktycznie dziwi. Może to jacyś odszczepieńcy? Taka gołębia sekta, nawołująca do powrotu do natury. Bo jakoś trudno sobie wyobrazić, żeby było im tam lepiej. Zimniej na pewno no i konieczność bardziej aktywnego starania się o jedzenie.
    Gratuluję przyłapania pary raków, to naprawdę super sprawa. 🙂 Co prawda moje oczy tego drugiego w ogóle nie lokalizują, ale wierzę Ci na słowo. 😉 Szkoda, że aż tak bardzo się ukryły, no ale trudno im się dziwić.
    Osobliwe to zachowanie szerszenia. O tej porze powinien raczej wypatrywać resztek pszczół na resztkach kwiatków.
    Jak zwykle Twój spacer był bardzo owocny. I do tego pogoda piękna.

    Polubione przez 1 osoba

    1. A propos gołębi, to co jakiś czas pojawiają się na osiedlu ogłoszenia ze Spółdzielni Mieszkaniowej, z prośbą lub groźbą o nie karmienie tych ptaków (bo choroby, brud, etc.). Może te z „Zimowiska barek 2” wolą nie zadzierać z Władzą i po prostu utworzyły swój spokojny azyl, gdzie nikomu nie będą wchodzić w drogę?

      Dużych stad kwiczołów nie zaobserwowalem. Może faktycznie na południowym-zachodzie jest ich mniej niż w okolicach stolicy? A może omijają jedynie Wrocław?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.