Kozanów – 29 września 2019

Dopiero wstało słońce. Jest pogodnie, choć jest też sporo ciężkich chmur na niebie. Wczoraj wieczorem padało i jeszcze jest mokro. Termometr pokazuje +13.5 st. C.

Nad osiedlem, ciut wyżej niż dachy bloków, z głośnym popiskiwaniem latają pustułki. Dziś wzbudziły jakiś niepokój u wron, które wyraźnie je przeganiały.

Na skraju parku, tuż przy budowie Parku Popowice, rosną pieczarki.

Sporo już się dzieje na wale koło basenów przy Orbicie. Kilka grzywaczy i szpaków na drutach.

W koronach drzew sikorki – zauważyłem i bogatki, i ubogie – zupełnie jak w ludzkim świecie. Ciągle jestem jakby zaspany, przez co mam słaby refleks do robienia zdjęć.

Przy pniu ściętego dębu rośnie efektowny, krzaczkowaty grzyb. [Wydaje mi się, że może to być żagwica listkowataopis z Wikipedii zgadza się z tym, co widziałem: rośnie u podstawy martwych drzew, głównie dębów, owocniki pojawiają się pod koniec lata. Co ciekawe jest to grzyb jadalny i leczniczy znany pod japońską nazwą „maitake”. W Polsce objęty ochroną częściową.]

W pniu innego dębu widzę wypaloną jamę, na dnie której leży plaster z gniazda os albo szerszeni. Pewnie w ten sposób, żywym ogniem, jakaś lekkomyślna osoba (okoliczny działkowiec?) chciała pozbyć się groźnego sąsiada. Płonące, spróchniałe drzewo mogło być zarzewiem pożaru parku!

Kolejny dąb jest wykorzystywany przez 2 dzięcioły duże jako stołówka. W miejscu dogodnym do fotografowania swoich przysmaków szukała samica.

Na innym pniu widzę „nadgryzioną” i podziurkowaną jak sito małą hubę. Taka miękka tkanka grzyba jest pewnie łatwą drogą do wnętrza pnia dla szkodników, które inaczej musiałyby pokonać twardą korę.

Wzdłuż drogi przemknęły wiewiórki. Ciekawe czy te gryzonie interesują się grzybami rosnącymi na wale? Spomiędzy trawy w wielu miejscach wystają białe, stożkowate kapelusze czernidłaka kołpakowatego. O ile młode osobniki wyglądają nawet apetycznie (i rzeczywiście są jadalne), to rozpływające się w czarną maź starsze okazy raczej (i słusznie) odstraszają od spożycia.

Schodzę z wału na brukowaną drogę prowadzącą między działkami nad brzeg Odry. Na ogrodzeniu pnie się ciekawa roślina, której nasiona przypominają mi szczaw. Pod słońce wyglądają bardzo efektownie. To rdestówka zaroślowa.

Szpaki „bawią się” w dzięcioły i odrywają kawałki kory spróchniałego dębu, żeby dobrać się do larw.

Po wschodniej części cypla pusto. Na łachę zajrzę, gdy będę wracać…

Spotykam znajomego wędkarza. Wspomina o żurawiach i bielikach widzianych przez niego w okolicy Lasu Pilczyckiego oraz o kokoszce wodnej na stawie na Kozanowie. Lubię takie spotkania, bo dostarczają sporo informacji (choć nie zawsze precyzyjnych i do końca wiarygodnych) o lokalnej przyrodzie.

Po zachodniej stronie cypla widzę kilkanaście krzyżówek. Niektóre samce już pięknie wybarwione, inne jeszcze nie do końca. Większość zajęta czyszczeniem piórek albo jedzeniem.

Z zachodu nadleciały dwa łabędzie nieme.

Znowu chwilę rozmawiam ze znajomym wędkarzem. Przy mnie wyciąga z wody szczupaka. Chyba pierwszy raz widzę na żywo tę piękną, owianą legendami rybę.

Na łasze taki stan: 1 czapla siwa, kilka wron, kilka krzyżówek i mewy – kilka śmieszek, kilka srebrzystych.

Moją uwagę przykuwa imponujący „powój” rosnący przy płocie jednego z ogródków – wilec purpurowy.

Doszedłem do basenów przy Orbicie. Spore stadko szpaków obsiadło okoliczne dęby. Kursują z drzew na druty wysokiego napięcia i z powrotem. Nie mogę dojrzeć, czy szukają żołędzi, czy raczej ukrytych w liściach owadów. Ten ruch zaniepokoił wiewiórkę, która ostrymi dźwiękami chce odstraszyć intruzów.

Na konarze siedzi duży dzięcioł czarny – samica z czerwonym paskiem na tyle głowy.

Na jednym z dębowych pni rośnie dziwna brązowa huba. [Prawdopodobnie to bladoporek płaczący. Porównuję z opisem w Wikipedii: rośnie na dębach, kolor rdzawy, na powierzchni występują rdzawobrązowe krople płynu.]

Kawałek dalej kolejny dzięcioł czarny. Tym razem samiec z dużą czapeczką. Na chwilę na to samo drzewo przyleciał dzięcioł duży, ale czarny zaraz „pokicał” po gałęzi w jego kierunku i przegonił.

Jak na złość znowu wyszło słońce i to w momencie, gdy postanowiłem wracać. Ale dziś wyszedłem bez śniadania, więc „ciągnie mnie” do domu…

Jeszcze na skraju parku, gdzie rano widziałem pieczarki, podglądam dzięcioła dużego – amatora grabowych orzeszków.

Na osiedlu uwieczniam samca pustułki (szara głowa), wygrzewającego się w słońcu na zawieszonym gnieździe.

Ja też już idę do mojego gniazdka…


Aktualizacja:

2021-12-30 / Dzięki komentarzowi „Chwastowisko” podpisałem rdestówkę zaroślową (rdest zaroślowy).

3 myśli na temat “Kozanów – 29 września 2019

  1. Wyjątkowo ciekawy i różnorodny ten wpis. Aż zaskakujące, że to już był koniec września.
    Grzywacz ślicznie Ci zapozował. A czapla w locie bardzo fajnie wyszła. Tej mnogości dzięciołów ustawicznie Ci zazdroszczę, pewnie nie raz o tym pisałam. 😉 Samce krzyżówek już wczesną jesienią wracają do swoich barw? Nie wiedziałam, byłam przekonana, że dopiero zimą.
    Świetne grzyby spotkałeś, wszystkie. Żadnego z nich nie znam (czernidłaki znam oczywiście, ale nie takie). A ten płaczący – rewelacja.
    Roślina pnąca się po ogrodzeniu to rdest zaroślowy. Rośnie tego mnóstwo w mojej okolicy i całkiem ładnie wygląda jesienią.
    Szczupak wygląda efektownie, ale żal mi się go zrobiło. Nabrał się biedaczek na atrakcyjne jedzonko…
    Podpalanie drzewa, żeby się pozbyć gniazda żądłówek? Komuś rozum zaćmiło. :/ Całe szczęście, że to się nie skończyło dużo gorzej, słowo daję, ludzie czasami w ogóle nie myślą.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jan Sokołowski w „Ptakach ziem polskich” pisze: „Samiec kaczki krzyżówki nosi przez całą zimę i wiosnę, od października do końca maja, piękną szatę godową, a w miesiącach letnich, od czerwca do września, szatę wypoczynkową, czyli letnią, bardzo podobną do szaty samicy”.
      Z kolei Wikipedia podaje o krzyżówce: „Pierzy się od lipca do września, młode dłużej, w okresie czerwiec-październik”.
      W sumie to ciężko znaleźć w „popularnej” literaturze tak szczegółowe informacje o zachowaniu ptaków. Poza tym zmiany klimatyczne na świecie na pewno mają wpływ na różne okresy w życiu wszystkich zwierząt. Chyba najlepiej samemu obserwować, jak przyroda się zmienia. 😉 Co prawda ja sam nigdy nie przywiązywałem uwagi do zmienności upierzenia ptaków, ale może Twoje spostrzeżenie jest dobrą wskazówką, że warto uważniej przyglądać się przyrodzie…

      Masz rację, że to „pnącze”, to rdest zaroślowy. Bardzo dziękuję za rozpoznanie – zaktualizuję wpis.

      Nie mam innego wyjaśnienia, po co ktoś miałby podpalać wypróchniałe pnie drzew – to na pewno było „wykurzanie” os. Co ciekawe, zauważyłem w tym, bądź w zeszłym roku, najprawdopodobniej nowy sposób walki z nimi. Ktoś celowo wypełnia dziury w pniach wiekowych dębów za pomocą żółtej pianki montażowej. W tym wypadku również nie widzę innego sensownego wytłumaczenia niż próba zniszczenia potencjalnych siedlisk owadów.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.