Przypadki miesiąca – wrzesień 2019

1 września

Kozanów / Upalny początek września.


7 września

Jechałem autobusem na cmentarz na Jerzmanowie. Nad magazynami na ul. Jerzmanowskiej, a także na osiedlu Gądów koło Astry latały jaskółki. Na pewno rozpoznałem dymówki, ale nie wykluczam, że wśród nich były oknówki. Wydaje się, że jaskółki są typowo letnimi ptakami, ale w rzeczywistości ich okres powrotu na zimowiska trwa aż do października, a bywają widywane także w listopadzie.


8 września

Kozanów / Czy łysa sroka, to chora sroka?


10 września

Działka / Biegacz gajowy, to spory chrząszcz mierzący ok. 2,5 cm. Osobnik, który zawędrował na moją działkę ma fioletowy połysk, ale spotyka się również z brązowym, zielonym lub niebieskim.


15 września

Osobowice / Trochę z powietrza, trochę z lądu oraz z wody i spod wody…


19 września

Kozanów / Jak jedna krzyżówka potrafi zmienić się w dwie nurogęsi…


20 września

Od znajomego wędkarza usłyszałem, że tydzień temu nad Kozanowem krążyły bardzo wysoko 2 żurawie, a nad nimi bielik. Informacja nie potwierdzona, ale ciekawa.


21 września

Działka / Dzięcioł czarny – długo siedział nisko nad ziemią przytulony do cienkiej sosny i wydawał co chwile przeciągłe ziiiit, ziiiit.


22 września

Osobowice / Mały, ale wariat – spotkanie z dzięciołkiem oraz z amerykańskim intruzem.

Działka / Po południu, na drodze prowadzącej na działkę natknęliśmy się na mocno żółtą gąsienicę, włochatą i ze „szpikulcem” na ogonie. To larwa szczotecznicy szarawki. O ile „szczotkę” od razu dało się zauważyć, to „szarawość” jest cechą jedynie postaci dorosłej tego nocnego motyla.

Na wysoko sięgających w górę pionowych słupkach swój punkt obserwacyjny obrała ważka – samica szablaka zwyczajnego (przynajmniej tak ją zidentyfikowałem).

Na naszym mizernym krzaczku bukszpanu zauważyliśmy nieproszonych gości – zielone gąsienice ćmy bukszpanowej. Żeby było pod kolor, ale kontrastowo – znalazłem imago kruszczycy złotawki, której larwy „przerabiają” kompost, więc można je uznać za pożyteczne z punktu widzenia działkowca. [Aktualizacja 2022-02-21: W komentarzu „chwastowisko” słusznie zauważyła, że na pokrywach zielonego chrząszcza brakuje białych plamek, więc to nie jest kruszczyca, tylko kwietnica. Jeśli jest to kwietnica okazała, to jej larwy żerują w próchnie dziupli położonych w wyższych partiach drzew liściastych (głownie dębów) oraz unikają próchnowisk w pobliżu podstawy pnia, mających kontakt z ziemią. Zatem dla działkowca chyba jest to gatunek obojętny.]

Udało mi się sfotografować czarno-białą muchę z „czerwonymi” oczami – to przedstawicielka ścierwic (ścierwica mięsówka?). Mają one czerwonobrązowe oczy, „grzbiet” w paski, a odwłok we wzór przypominający szachownicę i są całkiem spore (ok. 1,5 cm).

O ile duża mucha była nadzwyczaj spokojna, to jej małe kuzynki nieznanego mi gatunku, zachowywały się wyjątkowo natrętnie i stadnie „przyklejały” do człowieka. W takich chwilach żałuję, że nie mam długiego ogona jak krowa…


23 września

Działka / Nad działkami i osiedlem przy wale na Kozanowie latają całkiem spore nietoperze. Około 17:30, a więc w jeszcze pełnym słońcu. Latają na wysokości 3-5 piętra (10-15 metrów nad ziemią). Z dołu wyglądają na jasnobrązowe, ale to może być efekt ostrego słońca prześwitującego przez ich skrzydła. W jednym momencie na niebie widziałem ich 6.

Na działce zauważyłem sporego (ok. 1,5 cm), ładnego, brązowego pluskwiaka. Chyba nigdy wcześniej takiego nie spotkałem. To wtyk amerykański. Pojawił się w Europie w 1999 roku na terenie Włoch, a Polsce pierwszy raz stwierdzono jego występowanie w 2007 roku na południu.

Spod sterty darni (mieszanka trawy z korzeniami i ziemi), która przerzucałem w inne miejsce, odsłoniłem brunatną, chropowatą ropuchę. Wbrew jej obecnemu kolorowi, to ropucha szara.

Po zachodzie słońca zaczęły latać mniejsze nietoperze. Uwijają się tuż nad głową – na wysokości 1-3 metrów. Są dużo mniejsze od tych widzianych wcześniej, wydają się ciemniejsze, prawie czarne i są od nich bardziej zwrotne w locie.


27 września

Działka / Przy przerzucaniu kompostownika z jednego miejsca w drugie wykopywałem sporo „pędraków” – grubych i tłustych larw owadów. Udało się też znaleźć jedną nieokreśloną poczwarkę, która jeszcze się ruszała. Ponieważ już było dosyć ciemnawo, sporo mogłem przeoczyć. Widziałem jeszcze jaszczurkę zwinkę – dosyć niewielką, więc pewnie młodą. Ale hitem był duży czarny biegacz.

Odkopane „pędraki” to najprawdopodobniej larwy kruszczycy złotawki, bo miały króciutkie nóżki i nie miały przewężenia. Najczęściej można znaleźć zdjęcia i opisy osobników dorosłych (imago). Larwy nie są specjalnie urodziwe i dodatkowo żyją pod ziemią, więc pewnie dlatego nie poświęca się im wiele uwagi w popularnej literaturze…

Biegacz skórzasty – największy biegacz krajowy, mierzy ok. 4 cm. Jest to chrząszcz drapieżny, który nie lata, tylko biega w poszukiwaniu ofiar, a są nimi m. in. nagie ślimaki. Zatem warto go mieć na swojej działce.


28 września

Działka / Kilka rusałek osetnik odwiedziło nasze kwiaty.

Centrum miasta / Niedaleko pl. Bema, obok ogrodu botanicznego, na rabacie z lawendą podsypaną korą jako wyściółką, natknąłem się na nietypowego grzyba. Najprawdopodobniej to szmaciak gałęzisty lub inaczej siedzuń sosnowy – co ciekawe jest to grzyb jadalny.


29 września

Kozanów / Na grzyby i na ryby…

Działka / Po południu na działkowych kwiatach uwijało się sporo motyli oraz pszczół miodnych.

Natknąłem się na malutkiego jak pół paznokcia, złoto-czarnego chrząszcza – pluga zmiennego z rodziny poświętnikowatych, który żywi się butwiejącymi roślinami i „nawozem”.

Dał się uwiecznić również kosarz pospolity, samiec (płeć rozpoznać można po masywnych „rogach”). Wbrew „potocznej klasyfikacji”, nie jest to pająk, tylko kosarz – należy do gromady pajęczaków, ale nie do rodziny pająków, tylko właśnie kosarzy (eliptyczne ciało, długie nogi).

Jednak gwiazdą tego dnia została sikora uboga, która by dostać się do ziaren słonecznika, wykonywała cyrkowe akrobacje, jakich nie powstydziłby się niejeden artysta.

12 myśli na temat “Przypadki miesiąca – wrzesień 2019

  1. Wonderful findings! The caterpillar is extraordinary and I love the funny sikora uboga. Great pictures. And so many interesting bugs. A rich „harvest”. And the mushroom looks very strange, but we know, the variety is infinite 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Those September was very lavish on me. Although maybe I was looking for more? Who knows?!

      Polish „sikora uboga” it’s „marsh tit” in English. It is much rarer than great or blue tits. I can observe them only when the sunflowers are ripening or in the feeder filled with sunflower seeds during the winter. Very agile bird.

      My mushrooms are nothing special compared to your specimens. 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Haha, I think your mushroom can compete with my forms 😉 Marsh tit, is it Poecile palustris? They are so cute! Overhere I can see the long-tailed bushtit from time to time, but most of the time they are too shy. I hope the marsh tit will visit you more often now, as long as it is cold enough 🙂

        Polubienie

        1. Yes, Poecile palustris. Latin names are much more international than English names and are harder to confuse when a bird has different regional names. But… they are hard to remember. :/

          Aegithalos caudatus is common in my region but is very difficult to photograph. Sometimes I can see flock of 6-10 birds or even more. But they are very fast, very shy and very small. Too much „very” for my camera 😉 They have a beautiful voice, like little bells. I have to record it someday.

          Polubione przez 1 osoba

          1. That is the reason I use the latin names. Sometimes it is difficult for me to find the translations. Happily not all (but most of) the names are that complicated 😉
            Haha, I understand you very well 🙂 6 to 10 birds is a lot! I don’t know their singing. I will have to search for it!

            Polubione przez 1 osoba

  2. Masz szczęście do dużych biegaczy. Zazdroszczę, bo jeszcze nigdy taki mi się nie trafił.
    Szczotecznica śliczna. To jedna z tych ciem, których gąsienice spotkać się da, ale imago – praktycznie zero szans. Tym bardziej, że trudno ją odróżnić od mnóstwa innych szaraczków.
    Szablaka zidentyfikowałeś prawidłowo i fajne zdjęcia Ci wyszły. 🙂 Staruszka już z tej samiczki była, ale mimo to wygląda nieźle, na skrzydłach chyba nie ma ani śladu postrzępienia.
    U Twojej „kruszczycy” nie widać białych plamek na pokrywach, więc ja bym powiedziała, że to jest raczej kwietnica (Protaetia), ale gatunku nie podejmę się określić, to raczej zadanie dla znawcy.
    Za to ścierwica na pewno jest ścierwicą, ale mięsówka to tylko jeden z wielu (bardzo wielu) identycznych gatunków, odróżnialnych wyłącznie pod mikroskopem. Szanse, że to właśnie ona, są raczej ulotne. 😉
    Widzę, że na spacerze dopadły Cię muszki-lizuszki. Nie ma na nie sposobu, trzeba się przyzwyczaić. Niestety, z takiego zdjęcia nawet w przybliżeniu trudno ocenić, co to mogło być.
    Hoho, nietoperze i to w dzień! Szkoda, że nie zrobiłeś zdjęć (pewnie dlatego, że za wysoko latały), to było naprawdę wyjątkowe spotkanie.
    Aż dziwne, że wtyka spotkałeś po raz pierwszy. W Twoich rejonach już od dawna powinno być ich dużo. Z drugiej strony, one są tylko tam gdzie rosną sosny, więc to trochę ogranicza możliwe lokalizacje.
    Grzyb superowy. Na tej podsypce z kory lubi czasem wyrosnąć coś fajnego, u mnie trafił się kiedyś sromotnik bezwstydny. Śmierdziało wokół jak niewiemco. 😉
    Cały wpis podoba mi się wyjątkowo, pewnie dlatego, że dużo w nim o robaczkach. 😀

    Polubienie

    1. Myślę, że nie mam szczęścia do biegaczy, tylko po prostu grzebię tam, gdzie one mają szanse być. Podpowiem, że nie są to „białe mury i murki”. 😛

      Z tą „kwietnicą” to mnie zaskoczyłaś. Nie sądziłem, że istnieje gatunek „taki sam”, ale bez białych plamek na pokrywach. Na pewno masz rację, więc zmienię podpis zdjęcia.

      Co do ścierwicy „mięsówki”, to spodziewam się, że literatura popularna podaje po prostu tę nazwę, żeby nie wchodzić w szczegóły. I tak nikt normalny nie jest w stanie rozróżnić tych much, więc nazwanie ich „mięsówkami” pozwoli odróżnić je od innych, niepodobnych ścierwic. Tak to sobie wymyśliłem. 😉

      „Muszki-lizuszki” – a to się uśmiałem. Ale tak, to były one!

      Zdjęcia latających obiektów można robić, ale nie moimi aparatami. 99% zdjęć czegokolwiek w locie kończy się nieostrością. Autofocus w Olympusach jest… (i tu można wpisać parę epitetów). A nietoperzy nawet nie próbowałem wtedy fotografować, bo… miałem ze sobą jedynie komórkę.

      Grzyby potrafią wyrosnąć w całkiem dziwnych okolicznościach przyrody. Na działce chyba już dwukrotnie miałem smardze przywleczone z korą kupowaną w workach.

      Robaczki rządzą! (po ptakach oczywiście) 😛

      Polubienie

      1. No wiesz, bywam nie tylko tam, gdzie są mury i murki. 😀 Na przykład przez pewien czas szukałam biegaczy podnosząc wszystkie odłamane gałęzie drzew, bo one w takich miejscach lubią siedzieć. Kilka znalazłam, ale same średniaki, żaden nie był porządnie duży.
        To nie jest tak, że kwietnica nie ma plamek a kruszczyca ma, bo wśród kwietnic są też gatunki z plamkami. Te to dopiero trudno odróżnić. W sumie miałeś szczęście, że trafiłeś na taką bez. 😉
        Co do mięsówki. Został w ten sposób nazwany konkretny gatunek – Sarcophaga stercoraria. Ona, wraz z paroma innymi (np. padlinówka cesarska, nasionnica trześniówka) stanowi taki wieloletni zestaw fejkowych oznaczeń w polskim internecie. Opartych o brak wiedzy, że istnieją jeszcze inne gatunki. Od 20 lat to trwa, te błędy są wciąż powielane. Choć trzeba przyznać, że w tej dziedzinie następuje poprawa, może dlatego, że można teraz w necie znaleźć więcej informacji.
        Co do nietoperzy, nie wzięłam pod uwagę, że one przecież latały. Też bym pewnie nie dała rady z moim sprzętem. :/
        Smardze – hoho, mniam (tak przynajmniej ludzie mówią). 😉

        Polubione przez 1 osoba

        1. Świat owadów jest niezwykle skomplikowany. Pewnie dlatego, że owadów jak „mrówków”, a do tego wszystkie jednocześnie podobne do siebie i różne od siebie. Z resztą, chyba tak jest ze wszystkim, że im dalej w las, tym więcej drzew i tak jakoś ciemniej zaczyna się robić…

          Z jednej strony chciałoby się być wiarygodnym w opisach tego, co się pokazuje. Ale z drugiej strony, bez eksperckiej wiedzy można co najwyżej powielać te (jak je nazwałaś) fejkowe oznaczenia. Ale te „nie do końca precyzyjne” nazwy nie biorą się znikąd. Biorę atlas „Świat zwierząt”, Lubomir Brtek i inni, Multico i PWRiL, Warszawa 1991, wydanie IV, poprawione. Otwieram na stronie 199. Tablica 76. Widzę na rysunku 1. muchę jak z mojego zdjęcia. Patrzę na stronę 198 na opis rysunku 1. Ścierwica mięsowka. Kropka.

          Na szczęście są tacy jak Ty, którzy się znają i edukują nieuków. 😉

          Smardze zostały skonsumowane. Nie wiem czy poczułem ich smak, bo co to taki mały grzybek w wielkim garnku. 😦

          Polubienie

      2. Ano tak, słowu drukowanemu też nie należy do końca wierzyć. 😉 Ale… nawet gdyby różne gatunki ścierwic miały jakieś różniące je cechy zewnętrzne (np. jeden ma na nodze włosek skierowany w przód, a drugi w tył), to na niewielkim obrazku i tak nie byłoby tego widać. Czyli rysunek w książce był podpisany prawidłowo. Zabrakło tu komentarza, że jest to tylko jeden z wielu tak samo wyglądających gatunków.
        Przy tej okazji z ciekawości zajrzałam na czesko-słowacką checklistę muchówek. Gatunków much z rodzaju Sarcophaga jest tam…79! I możesz mi wierzyć, że żaden specjalista nie oznaczy żadnego z nich na podstawie zdjęć.
        Co do pochodzenia tych nazw, oczywiście masz rację. Sama mam parę książek, gdzie jest zdjęcie, nazwa, ale ani śladu wyjaśnienia, że tak samo (albo prawie tak samo) może wyglądać cała masa innych gatunków. Te wszystkie fejki wzięły się z takich właśnie źródeł.

        Już mi tak nie kadź. 😉

        Polubienie

        1. Nie kadzę, nie kadzę… Chciałem tylko wyrazić moją wdzięczność, że dzielisz się swoją wiedzą.

          Wydaje mi się, że używanie nazw książkowych nie jest złe. Jest wystarczająco precyzyjne dla przeciętnego zjadacza chleba. A ci bardziej „wkręceni w temat” będą wiedzieli, że oznaczenie jest „fejkowe” i poszukają lepszego źródła informacji. A może nawet czasami wyjaśnią w komentarzu co nieco… 😉

          Myślę, że szkoda energii na roztrząsanie tematu. Nie mam ambicji na prowadzenie bloga eksperckiego. Chcę tylko pokazywać, że we Wrocławiu można czasami zobaczyć ptaka albo robaka.

          A jeśli ktoś rzeczowo wytknie moje błędy, to tylko mogę mu za to podziękować! Zatem zachęcam do komentowania i poprawiania.

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.