Kozanów – 13 października 2019

O 7:30 wschodzące słońce przeciska się żółciami i pomarańczami przez wysokie, zalegające to tu, to tam, rozpadające się, ale dość grube chmury. Termometr na moim oknie wskazuje +15.9 st. C. Wczoraj był piękny, naprawdę piękny dzień. A jak będzie dzisiaj?

Przy wejściu do parku, tuż przy ul. Popowickiej, wala się sporo gołębich piór. Tu wydarzyła się jakaś tragedia…

Kilka szpaków pogwizduje na drutach wysokiego napięcia przy estakadzie obwodnicy śródmiejskiej.

Na dębie szypułkowym – pomniku przyrody przy basenie, słyszę pukanie. To dzięcioł duży. Naraz na gałęzi obok zjawia się dzięcioł zielony. Tak szybko odleciał, że nie zdążyłem nawet pomyśleć o zrobieniu zdjęcia.

Kilkanaście kroków dalej na wale, również na dębie, siedzi samiec dzięcioła czarnego.

Sporo mniejszy od czarnego, ale mocno zdeterminowany dzięcioł duży kilkukrotnie próbował przegonić „kuzyna” pikując na niego niczym pocisk.

Atak chyba nie zrobił większego wrażenia na czarnym, mimo to po chwili „pokicał” wzdłuż gałęzi i odleciał.

Widzę pierwszego gawrona tej jesieni. Chodzi po trawie i szuka czegoś do zjedzenia.

Znowu słyszę pukanie dzięcioła gdzieś w koronach dębów.

Dwie sójki przyleciały od strony ogródków. Po chwili, już z głębi parku, dochodzi ich ostre skrzeczenie.

W zaroślach urzędują bogatki, a wyżej na gałęziach przycupnęły grzywacze.

Dzięki temu, że część liści już opadła, odkrywam nowe gniazda, których wcześniej nie widziałem.

Pełzacz ogrodowy przeszukuje zakamarki wysokiej sosny.

Schodzę do plaży zejściem między działkami wyłożonym betonową kostką. Jestem ubrany tylko w t-shirt i bluzę dresową. Na razie mi ciepło mimo lekkiego wiaterku. Zobaczymy, jak będzie nad wodą.

Na rzece brak ptactwa pływającego.

W okolicy łachy (tym razem malutkiej): 8 krzyżówek, 11 mew dużych i 2 śmieszki.

Pięknie żółcą i brązowieją, a gdzieniegdzie czerwienią się liście na drzewach.

W trzcinowisku coś „błyska” tuż nad lustrem wody. Czy to ryba wciągnęła przynętę w gęstwinę i uwolniła się z haczyka, czy raczej nieostrożny wędkarz zarzucił w złym miejscu?

Po zachodniej stronie cypla około 40 krzyżówek, 2 łabędzie nieme, 2 mewy duże i 1 śmieszka. Na wojskowym nabrzeżu na Osobowicach stoi czapla siwa i siedzi kilka krzyżówek.

Cudownie ciepło. Słoneczko grzeje. Wiaterek nie przeszkadza. Idę nad kozanowski stawek, bo już z daleka słychać stamtąd kwakanie kaczek.

Pływa tu kilkanaście par krzyżówek i 2 łabędzie nieme.

Chyłkiem przemknęła z jednej kępy trzcin do drugiej kokoszka wodna. Ona nie lubi eksponować się tak, jak krzyżówki.

Wracam na wał. Stąd widać gorejące krzaki dębów czerwonych. Piękne mają liście o tej porze roku. Drzewa te szybko rosną i są światłożądne, przez co wypierają rodzime gatunki dębów oraz inne drzewa. Dlatego dąb czerwony, choć celowo sprowadzony do Polski, zaliczany jest do gatunków inwazyjnych.

Próbuję sfotografować raniuszka, ale tak szybko uwija się wśród gałęzi, że nie jestem w stanie wycelować i ustawić ostrości.

Tuż nad chodnikiem, z dębowej gałęzi, na długiej jedwabnej nici zwisa mała (ok. 1 cm), żółta gąsienica.

Po trawie kica wiewiórka, pewnie szuka żołędzi. Druga w tym czasie chrupie „motylkowe” nasionka na czubku grabu pospolitego.

Nisko nad ziemią, prawie przy samym chodniku przeleciała samica dzięcioła czarnego. Przed momentem łupała w wydawałoby się, że zdrową, dużą sosnę. Czy „doktor dzięciołowa” wykryła jakieś szkodniki?

Jest 9:30, a ja znowu przy Orbicie. Na zakończenie spaceru przyuważyłem samca dzięcioła dużego, który nerwowo przeskakiwał z gałęzi ma gałąź, na płot, na ziemię, by w końcu w szalonym pędzie, zygzakiem i z akrobacjami polecieć nad ogródki.


Dzisiejszy spacer był w wyjątkowo leniwej konwencji, bez pośpiechu. Z kilkoma wyjątkami, miałem wrażenie, że słyszę tylko… ciszę. Głosy ptaków zwykle nie były zbyt natarczywe, a inne odgłosy, te cywilizacyjne, jakoś nie docierały do mnie albo po prostu ich nie zauważałem. Mam nadzieję, że to nie są ostatnie ciepłe dni w tym roku. Fajnie by było, gdyby jeszcze wróciło babie lato… O 10:00 na oknie północnym mam +20 st. C.

12 myśli na temat “Kozanów – 13 października 2019

    1. It is the black arrow with a red head. 😉 Only black and a little red, but so beautiful. Always is straight and looks like distinguished, handsome man in a black suit. 🙂

      Thanks for the compliments! Photos after down resizing look quite well. But straight from camera are not for pixel peepers. 😀

      Polubione przez 1 osoba

  1. Ten czarny dzięcioł jest wspaniały. Super, że udało Ci się mu zrobić tyle zdjęć. Ech, a mój dzięcioli dorobek przez cały czas wynosi zero. 😉
    Dęby czerwone uwielbiam, mamy ich tu trochę, ale zdecydowanie zbyt mało. Nie wiedziałam, że zaliczane są do inwazyjnych. :/
    Kojarzę tamten dzień. Wybory wtedy były. Ciepło bardzo, też spacerowałam, ale z efektami takimi sobie.
    Zastanawia mnie, jak Ty pamiętasz wszystkie szczegóły, nawet w co byłeś ubrany. Robisz dokładne notatki po spacerze?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę, że w Warszawie jest nie mniej dzięciołów czarnych niż we Wrocławiu. Nie martw się, nos (i wzrok) do góry! 😉

      Widzisz, Ty kojarzysz, że tamtego dnia były wybory, a ja nie za bardzo… A to, co „pamiętam”, pochodzi z moich notatek. Tak, robię notatki! Używam do tego aplikacji OneNote w telefonie. Dane pogodowe wpisuję przed wyjściem. W czasie spaceru różnie – czasami tylko kluczowe rzeczy, miejsca, stan inwentarza, że coś nagrałem na dyktafonie, że zrobiłem zdjęcie komórką, jakieś przemyślenia… A innym razem gotowe zdania do wpisu na blogu, które wpadły mi do głowy. Po powrocie do domu czasami uzupełniam notatki. I tak sobie leżą gdzieś w otchłani dysków przez następne lata. Dojrzewają. Aż w końcu pewnego dnia przychodzi pora, żeby je wyciągnąć, odkurzyć, przeredagować, uzupełnić i zilustrować zdjęciami lub dźwiękiem.

      Polubienie

      1. Kojarzę wybory, bo jakoś mi się zapamiętały jako komplet do fajnego chrząszcza, który wtedy mi się trafił. 😉
        Bardzo poważnie i systematycznie podchodzisz do swoich spacerów. Podziwiam. Dobra rzecz, takie notatki. Muszę to przemyśleć. Co prawda pamiętam bardzo wiele, ale często mam problemy z rozmiarem robaczków, które spotykam. Po kilku tygodniach zapominam, jakie były duże, a to jest czasem ważne przy oznaczaniu.

        Polubione przez 1 osoba

        1. O, to jak już będziesz miała zapisane rozmiary, to może będziesz umieszczać je przy swoich wpisach? Czasami zastanawiam się, jakie duże są Twoje robaki. Nie zawsze z wielkości głębi ostrości daje się wywnioskować wielkość modela.

          Polubienie

          1. Czasami piszę, jak duży jest dany gatunek. Szczególnie dotyczy to tych najmniejszych (poniżej 3mm). Ale raczej jako rutynowego dodatku tego nie przewiduję. Wiesz, chcę najwyżej zapisywać wielkość na oko, mierzyć miarką nie będę, bo to już by była przesada. Zanim zmierzę, to mi ucieknie. 😉

            Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.