Kozanów – 27 października 2019

Dzisiejszej nocy spaliśmy dłużej o godzinę. Po zmianie czasu na zimowy jest 7:00. Na szczęście temperatury nie zmieniły się jeszcze na zimowe i termometr pokazuje +13.7 st. C. Wschodzące słońce już tylko skrawkiem promieni zahacza o moje północne okno. Niebo jest niebieskie, gdzieniegdzie przesłonięte pierzastymi białymi chmurkami.

Poranek typowo „osiedlowy” – gwar srok, kawek i wron. Wrony przeganiają znacznie większe od siebie mewy (nie wiem, co to za gatunek – większe niż śmieszki, ale chyba mniejsze niż srebrzyste). Nie przepuszczają też pustułkom. Urządzają za nimi gonitwy i powietrzne akrobacje.

Przy remoncie elewacji budynków zamontowano pod dachami sztuczne gniazda, z których jedno właśnie w tej chwili próbują zagospodarować kawki. Zebrała się cała komisja, która nadzoruje inspekcję lokalu.

Na gałęzi dębu przy ul. Popowickiej siedzi gawron. W tej samej okolicy stuka dzięcioł duży.

Na początku Grobli Kozanowskiej, czyli na dębach przy basenach Orbity, wyjątkowy brak ruchu. Słychać pojedyncze ćwierknięcia, ale ptaków nie widać – ani dzięciołów, ani sikor…

Jednak in więcej kroków robiłem, tym więcej ptaków zaczęło się pojawiać. Sikorki, sroki, a w ogródkach skrzeczące sójki. Ale najbardziej zaskoczył mnie, a wręcz przestraszył, dzięcioł „zielony”. [Kolor dzięcioła napisałem w cudzysłowie, ponieważ w notatkach zapisałem, że widzę dzięcioła zielonego (taki gatunek). Myślałem wtedy, że to młody ptak, trochę inaczej ubarwiony niż dorosły. Dopiero podczas wybierania zdjęć do tego wpisu zobaczyłem, że to jest samiec dzięcioła zielonosiwego!]. Zauważyłem go na suchym dębie w odległości kilku metrów ode mnie. Stanąłem jak wryty, żeby go nie spłoszyć. Jest tak zajęty penetrowaniem pnia, że pozwala mi na wykonanie kilku zdjęć. Niestety, wydająca stukająco-chrzęszczące dźwięki niezadowolenia wiewiórka wystraszyła mojego modela. [To było moje pierwsze i nie do końca świadome spotkanie z dzięciołem zielonosiwym. Nie jest to ptak pospolity. Słyszałem, że w Parku Zachodnim można spotkać ten gatunek, ale nie wiedziałem, iż doświadczyłem tego w 2019 roku…].

Stan wody w Odrze nadal taki jak w piątek dwa dni temu, wyjątkowo niski. Odsłoniętych jest sporo płycizn, które normalnie ukryte są pod wodą.

Przy plaży pływa tylko kilka krzyżówek, ale dalej na zachodzie widzę grupę łabędzi niemych – 3 dorosłe i 3 młode.

Na łasze kilkanaście mew, sporo krzyżówek, 3 czaple siwe i kolejne 3 łabędzie nieme – 2 dorosłe i 3 młode.

W trawach pod płotem działek coś głośno chrupie swoje śniadanie. Nie udało mi się dojrzeć głodomora. Pewnie to jakaś polna mysz, na którą już ostrzy pazurki ogródkowy kot.

Po zachodniej stronie cypla dosłownie kilka krzyżówek i mew śmieszek. Czy odsłonięte łachy nie są atrakcyjnym miejscem do odpoczynku dla ptaków? Może pojawią się tutaj o innej porze dnia?

Wracam tą samą trasą, którą przyszedłem na cypel.

Widzę jak samiec krzyżówki płynie obok samiczki i delikatnie, miarowo uderza dziobem o lustro wody. To chyba takie zaloty?

Trzymam się brzegu z powodu przyjemnego słoneczka, bo na wale i w parku cień. Skoro to mają być ostatnie podrygi lata tej jesieni, to chcę je w pełni wykorzystać i trochę „naświetlić się” przed zimą. Mimo że jest ciepło, to nie żałuję ubrania się w cienki polar i kurtkę, która chroni przed delikatnym, ale chłodnym wiaterkiem.

Koryto Odry poprzecinane jest pasami wysp. Wśród tego archipelagu polują na ryby czaple siwe.

Również wędkarze mogą wyjść sporo od brzegu na kamienie tworzące bazę dla cypla odgradzającego wejście do „Zimowiska Barek I” pod Mostem Milenijnym.

Wychodzę znad brzegu koło działek przy Orbicie. Na krzaku siedzą szpaki, a na drzewach cieniutko kwilące modraszki oraz raniuszek.

Termometr przy basenach pokazuje temperaturę powietrza +19.7 st. C.

Na starej ranie po uciętej dębowej gałęzi pojawiła się młoda huba. Wydaje mi się, że to gmatwek dębowy z charakterystycznymi labiryntowymi blaszkami, ale tu jeszcze w wersji „mini”. To kolejny czynnik, poza zanieczyszczeniem powietrza, suszą i owadami, który osłabia kondycję drzew na wale przeciwpowodziowym.

Aby przedłużyć czas na słońcu idę pod mostem w kierunku starego portu „Popowice”. Niestety, nie ma tu nic, co by przyciągnęło moją uwagę.

W nurcie Odry pływa grupka kilku samców krzyżówek z głowami mieniącymi się w ostrym słońcu na fioletowo. Otaczają dwie samice. Pod mostem kolejne dwie pary krzyżówek.

Też pod mostem, ale na brzegu, na ostatnich kwiatach ostrożni przesiaduje sporo owadów, głównie bzygów.

W trawie przemknął jakiś gryzoń. Chyba korzystał z resztek w torebce po chipsach. Był ciemnobrązowy, ale miał część ciała śnieżnobiałą. Niestety nie wiem jaka to była jego część, bo ulotnił się ekspresowo.

Minęła 9:00, więc i ja zmykam… ekspresowo.

17 myśli na temat “Kozanów – 27 października 2019

  1. Fajne te sztuczne gniazda. Ciekawe, czy u nas też takie robią. Niby nie widziałam, ale rzadko patrzę na dachy domów, właściwie to nigdy. 😉
    Dzięcioł zielonosiwy? O takim nigdy nawet nie słyszałam. Gratuluję spotkania rzadkości. 🙂 Raniuszek także śliczny, mała puchata kuleczka.
    Ten grzyb to też ciekawe znalezisko. U mnie w lesie na Bielanach rosną dziesiątki dębów, ale taki okaz nigdy mi się nie trafił.
    Bzyg to bzyg prążkowany. Bardzo wytrwały, nawet jeszcze w listopadzie można go spotkać.
    Spacer uznałabym za bardzo udany. To był wspaniały październik z tą prawie letnią pogodą. Szkoda, że coś takiego rzadko się zdarza.

    Polubienie

    1. Czy sztuczne gniazda są fajne, to nie wiem, nie próbowałem tam zamieszkać. 😉 Widziałem, że kawki i wróble do nich zaglądają. Zwróć uwagę na niedawno termomodernizowane (ocieplane) budynki, tam powinny być pozakładane podobne urządzenia dla ptaków z większymi bądź mniejszymi otworami wejściowymi (np. dla jerzyków mają kształt podłużny – szersze niż wyższe). Wadą tych budek jest ich liczba – jest ich stanowczo za mało w w porównaniu z liczbą dziur i szczelin likwidowanych podczas docieplania budynków.
      Gdy zobaczyłem fotkę tego zielonosiwego, to się zacząłem zastanawiać, czy w moim archiwum zdjęć nie mam przypadkem jeszcze jakiegoś ukrytego skarbu, o którym nic nie wiem. Czas pokaże… 😀
      Bzyga nawet rozpoznałem, ale dodałem pełną nazwę tylko do opisu zdjęcia. Wiesz, posłużyłem się taką stroną „Chwastowisko warszawskie” – tam jest dużo zdjęć owadów i dzięki temu można szybko i celnie zidentyfikować własny okaz. Polecam! No i dziękuję za podanie nazwy tu, w komentarzu.
      Po ostatnich upalnych dniach ja już mam chyba dość letniej pogody i z utęsnknieniem czekam na październikowy chłodek…

      Polubienie

      1. W mojej szeroko pojętej okolicy już dawno temu ocieplili wszystko co się dało i obawiam się, że wtedy jeszcze o gniazdach nikt nie myślał. Ale będę patrzeć, może gdzieś je znajdę.
        Skarby ukryte wśród starych zdjęć się zdarzają, więm to po sobie. Warto poprzeglądać. 🙂
        Kliknęłam na bzyga i faktycznie nazwa jest. Ta strona, o której piszesz, wydaje się ciekawa. Dzięki za link. Na pewno będę tam zaglądać. 😀
        Przed 27 czerwca były jakieś upalne dni? Nie pamiętam. Upał to był dopiero teraz! Ufff, co za koszmar…..

        Polubienie

        1. Z odkopywaniem zdjęć idę po kolei, chronologicznie. Tylko im szybciej zaczynam się wynurzać, tym bardziej przysypują mnie nowe… Jakby mi kto zabrał aparat, to może do emerytury zdążę z przeglądnięciem tego co już mam. Masakra!

          Przeglądając bieżące notatki: jeśli 19 czerwca o 5:45 mój termometr pokazywał +23.3 st. C (co prawda na oknie oświetlonym wschodzącym słońcem, ale jednak), to musiało być gorąco. 😀

          Polubienie

          1. Czyli porównaniu z Tobą jestem niesłychanie porządna, bo zawsze kończę stary sezon przed Nowym Rokiem. 😉 Wyobrażam sobie, że wystarczy raz dopuścić do jakichś poważnych opóźnień, wtedy faktycznie człowiek już nie jest w stanie wydobyć się spod zwałów zdjęć. Na szczęście wciąż udaje mi się tego unikać.
            Oj tam, jeden dzień wybrałeś, w którym było >30 stopni. W każdym razie u mnie był wtedy tylko taki jeden. A dwa dni później, czyli 21 czerwca, spadło do 15. 😉

            Polubienie

            1. Ja cały czas nie mogę wyjść z podziwu, że jesteś w stanie codziennie wypuścić blogowy wpis. Ja po 8 godzinach przed komputerem w pracy nie mam siły na produktywne siedzenie nad własnymi wpisami w domu. Poza tym zawsze co „dla mnie”, to może poczekać.

              To był czerwiec, więc musiało być ciepło. 😉
              Oto „mapka” ciepła w czerwcu 2019 we Wrocławiu na: weatherspark.com.

              Polubienie

            2. Moje i Twoje wpisy to dwie zupełnie różne kategorie. Na początku zrobiłam sobie schematy w html-u, wklejam, uzupełniam (głównie przekopiowuję) dane, dwa zdania komentarza – i już. Ty musisz się nad tym dużo bardziej napracować. Mam jeszcze taką metodę, głównie poza sezonem, że robię od razu kilka szkiców i potem tylko codziennie publikuję.
              Taa… a przez ostatnie dwa tygodnie był lipiec, więc też musiało być ciepło. 😉 Mapka graficznie ładna, ale dla mnie mało czytelna. Jednak wolę takie proste wykresy jak w meteorogramie.

              Polubienie

              1. Ojej! Właśnie zauważyłem, że wpadłem w pętlę czasu! 😀

                Chcąc Cię przekonać, że jednak w czerwcu 2022 roku były upalne dni, dałem linka do „mapki” temperatur z czerwca 2019 (sugerując się rokiem, którego dotyczył mój blogowy wpis). Co za wstyd!

                Temperatura w czerwcu 2022 kształtowała się tak: weatherspark.com. Oczywiście pojęcie „upał” jest względne. Dla mnie to temperatury > +25 st. C. 😛

                Co do czytelności mapek temperatury godzinowej, to się nie zgodzę. Wydaje mi się, że napaćkanie 12 linii przebiegów temperaturowych na jednym wykresie utrudniłoby odczyt. A tu widać – im bardziej „ciepły” kolor, tym cieplej i na odwrót. 😉

                Polubienie

                1. No tak, wydawało mi się, że przebieg tych temperatur wyglada jakoś dziwnie, ale w gruncie rzeczy miał prawo, bo Ty jednak mieszkasz na drugim końcu Polski. 😉
                  Wyżej na podanej przez Ciebie stronie znalazłam normalny wykres temperatury (całkiem czytelny, składający się z jednej linii, nie z 12 :D), porównałam z warszawskim i widzę, że faktycznie – u Ciebie w czerwcu było sporo cieplej niż u mnie. Nic dziwnego, że nasze odczucia się różnią.
                  Dla mnie upał to tak gdzieś od 28 stopni. Im jestem starsza, tym bardziej się ta granica dla mnie podnosi. 😉

                  Polubione przez 1 osoba

  2. I love the green woodpecker. Great pictures! Also the crow, beautiful with the sunlight on. I often hear the green woodpecker here, but most of the time it flies by too fast and is shouting as if someone annoyed it 😉 Is the bird on the 3rd last picture a Aegithalos caudatus? Or something else? The tail has a beautiful pattern. It was nice to walk with you 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. It is not a green woodpecker (Picus viridis) but a grey-headed woodpecker (Picus canus). Similar but not the same. 😉 I discovered it later at home.

      Yes, that cotton wad on the stick is Aegithalos caudatus.

      I’m glad you are walking with me!

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ah, okay. I used a translator, but I think I read over it. They are really very similar. The difference is so small! Seeing a grey woodpecker in town is special. Either you have very relaxed woodpeckers or a good surrounding in your town 🙂

        Polubienie

        1. I thought that even green (to say nothing of grey-headed) woodpeckers are rare birds. But in Wrocław there are lot of old deciduous trees, old parks, near river. They like that environment. I don’t know if grey-headed is breeding in neighborhood or it is only a visitor.

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.