Osobowice – 10 listopada 2019

Jest pochmurnie, ale nie pada. Powietrze przejrzyste. Daleko szare dywany mgieł. W powietrzu czuć wilgoć. Wskazania instrumentów: +6.1 st. C, 7:45.

Przy Wejherowskiej koło Orbity spotykam dzięcioła dużego. Czegoś szuka u podstawy pnia.

Nad Mostem Milenijnym krążą 3 kormorany. Pod mostem, na wodzie i na trawie kilka krzyżówek.

Widzę, że poziom wody podniósł się znacznie, bo zniknęły rozległe płycizny obecne na Odrze od kilkunastu dni. Rzekę spowijają mgły. Przez lornetkę dostrzegam stojącą czaplę siwą.

Tuż przy „plaży” przy moście nurkują 2 kormorany.

Po przejściu na drugą stronę Odry, ruszam szczytem wału na zachód w stronę „Zimowiska Barek 2”.

Przez opary przeziera zarys kozanowskiej łachy: 18 kormoranów, 1 czapla siwa, sporo mew i pływających dookoła krzyżówek.

Drzewa w sąsiedztwie wału są obficie porośnięte jemiołą. Na jednej z nich ucztuje nakrapiany ptak. To paszkot, którego łacińska nazwa Turdus viscivorus oznacza właśnie drozda pożerającego czy też połykającego jemiołę. „Upolowałem” go, gdy zrobił sobie przerwę. Moje fotograficzne podglądactwo podsumował glutowatą kupą…

Wywiązała się sprzeczka między wronami i sójką. Wygląda na to, że te pierwsze przeganiają intruza, bo bronią swojego żołędziodajnego terytorium.

Na „Zimowisku Barek 2” sporo wędkarzy. Na wodzie unosi się rozwalone sztuczne gniazdo dla kaczek. Widzę kilkadziesiąt krzyżówek i kilkanaście łysek. Pewnie więcej kaczek ukrytych jest w szuwarach wzdłuż brzegu.

W końcu zrobiło się słonecznie. Złote liście dębów, srebrne wiechy nawłoci, ciągle unosząca się mgiełka… Jest przecudnie i bajkowo, ale… zimno.

Obchodzę cypel oddzielający „Zimowisko” od głównego nurtu Odry. Niewiele się dzieje. Może właśnie dlatego jest tak pięknie?                                   

Na jednym z dębów bielą się świeże ślady zębów bobra.

Przez przypadek spłoszyłem czaplę siwą. Nie zauważyłem jej wcześniej, a siedziała 40 metrów ode mnie na słupie cumowniczym. Ech…

W basenie „Zimowiska”, wśród krzyżówek wypatrzyłem brązową kaczkę z niewielkim czubkiem. Tak wygląda samiczka czernicy. Na oko widać, że jest sporo mniejsza niż zielonogłowy kuzyn.   

Wśród drzew kręci się dzięcioł średni.

Czuję na sobie wzrok sikorki modrej:

Na wodzie pojawił się esowaty kształt rodem z Loch Ness. Gdy podpłynął bliżej brzegu, okazał się być nie potworem, ale perkozem dwuczubym w pierwszej szacie zimowej z jeszcze widocznymi paskami upierzenia młodocianego na głowie.

Gdy nurkuje, to nie wiadome jest, gdzie wypłynie. Na szczęście robi to w nie za dużej odległości od miejsca zanurzenia. Niestety, cały czas mam go pod słońce. Próbuję przejść bardziej na wschód, żeby został choć minimalnie doświetlony przez słońce. Trochę się udało, bo stał się jaśniejszy, ale za to zaczął oddalać się od brzegu. Taki los fotografujących „z podchodu”…

[Skoro już jestem w temacie perkoza dwuczubego, to polecam poczytać o upodobaniach modowych w Europie na przełomie XIX i XX wieku, eksterminacji „rajskich ptaków” i genezie RSPB (Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków w Wielkiej Brytanii). Może być w książce Jacka Karczewskiego „Zobacz ptaka. Opowieści po drodze” (Wydawnictwo Poznańskie), właśnie w rozdziale o perkozach.]

Opuszczam „Zimowisko Barek 2”.

Mgły nad Odrą zniknęły. Kozanowską łachę dalej zajmują czarne kormorany, a płyciznę obok białe mewy. Są tu też 2 czaple siwe – jedna na łasze, a druga stoi na cienkich gałęziach wystających z wody.

Gdy wszedłem na Most Milenijny, słońce zaszło za chmury. Chyba pierwszy raz pogoda popsuła się na zakończenie spaceru. Zazwyczaj jest odwrotnie – taki sobie poranek zmienia się w piękny dzień.

Z mostu robię jeszcze pamiątkowe zdjęcie portu na Popowicach. [Spoiler: w niedługim czasie jakże zmieni się to miejsce…]

O 11:30 jestem w domu.

22 myśli na temat “Osobowice – 10 listopada 2019

      1. Podejrzewam, że będzie, jak w przypadku zatrucia Baryczy, gdzie od katastrofy ekologicznej minęły dwa lata, a wciąż nikomu nie postawiono zarzutów… To przygnębiające, ale kolejny raz potwierdza się to, że kwestie związane z ochroną środowiska w naszym kraju znajdują się na samym końcu listy zainteresowania rządzących (to ludzie o mentalności z poprzedniej epoki). Nie wiem, czy podzielasz moje odczucia, ale tym, co osobiście pociesza mnie w przypadku Odry jest to, że widać, iż jest cała społeczność ludzi dobrej woli, którym naprawdę zależy na losie rzeki i w ostatnim czasie ich głos wybrzmiewa coraz mocniej…

        Polubione przez 1 osoba

        1. Masz rację, choć z jednym się nie zgodzę, że „ochrona środowiska” jest na końcu listy zainteresowań. Jest wysoko, bo to idealny sposób na wyciąganie unijnych pieniędzy, defraudacje, robienie interesów pod przykrywką czynienia dobra. Rewitalizacje terenów, rekultywacje, przeciwdziałanie powodziom i inne tego typu ściemy pochłonęły miliony złotych, a jak jest każdy widzi – tniemy drzewa, betonujemy zieleń, prostujemy rzeki…

          Polubione przez 1 osoba

  1. Brr, podziwiam wędkarzy, że są w stanie spędzić tyle czasu bez ruchu w takiej temperaturze. A wilgotność też przecież swoje dokłada.
    Mnóstwo ptaków spotkałeś tamtego dnia, chyba nawet więcej niż zwykle trafia Ci się latem. Mam wrżenie, że paszkota widzę u Ciebie po raz pierwszy. I to od razu takiego nieuprzejmego. 😉
    Podobają mi się zdjęcia tych jesiennych krajobrazów. 🙂

    Polubienie

    1. Wędkarze jak szachiści – potrzebują adrenaliny. Są w stanie poświęcić wiele dla tych emocji. 😉

      Tak, to chyba pierwszy paszkot. Muszę chyba pomyśleć o jakimś zestawieniu gatunków.

      A czy on był nieuprzejmy? Hmmm, myślę, że zrozumieliśmy się bez słów. 😉

      Cieszę się, że podobają Ci się widoczki. Ale to chyba bardziej zasługa Przyrody niż moja.

      Polubienie

  2. Jak szachiści, mówisz. Aha. 😀
    W fotografii nie ma czegoś takiego jak samograj. Zawsze trzeba wyczuć chociażby to, jak i gdzie się ustawić. I jak skadrować. Więc owszem, to jest zasługa przyrody, ale i Twoja też. 🙂

    Polubienie

    1. Dobrze jest mieć tyle czasu, żeby móc zaplanować kadr, jak np. w fotografii pejzażowej. Ale niestety, ptaki zazwyczaj nie chcą czekać. Ja też nie jestem z tych, którzy jakoś specjalnie szukają kadrów, mają w głowie wymarzony układ spełniający lub łamiący wszelkie możliwe zasady kompozycji. Wiadomo, czasem kucnę, a innym razem stanę na palcach, ale raczej po to, żeby mieć lepszy widok.

      Polubienie

      1. Nie chodzi o podejście rzemieślnika planującego i wypracowującego super kadry. To kwestia wyczucia, intuicji, talentu, z którego człowiek nawet może nie zdawać sobie sprawy. Niby tak po prostu się pstryka – i z tego wychodzą niezłe zdjęcia. O to mi chodziło. Uważam, że masz te cechy.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.