Kozanów – 17 listopada 2019

Jest 7:30 rano. Na termometrze +9.2 st. C. W oddali mgły. W miarę wzrostu wysokości słońca nad horyzontem, coraz bardziej się przejaśnia.

Na osiedlu pustułki siedzą w blaszanych gniazdach.

Przy Orbicie na drzewach i na ziemi żerują dzwońce.

Pomiędzy przewodami wysokiego napięcia widzę wielki klucz dzikich gęsi.

Nie zrobiłem jeszcze paru kroków… Słyszę straszny rejwach wywołany przez sójki i kawki. Ewidentnie o coś się kłócą. Tylko gawrony siedzą niewzruszone, nic ich ta sprawa nie obchodzi.

Wysoko na drzewie dostrzegam grubodzioba. Niżej, bez zbędnego hałasu, w pniu klonu dłubie sobie dzięcioł duży.

Przy plaży pływa kilkanaście krzyżówek. Tworzą małe grupki po 2-4 samce wokół 1 samicy.

Na piasku, ale pod powierzchnią wody, jakiś spory ptak zostawił swoje tropy. Może to czapla siwa polowała tu niedawno przy brzegu?

Bogatki, modraszki oraz raniuszki penetrują zeschłe liście, które jeszcze trzymają się na gałęziach dębów. Pewnie tam ukryte są pożywne „liszki”.

Z zarośli dobywa się krótki i szybko urywany wysoki dźwięk. Jakby przesuwanie („strzelanie”) palcem po ząbkach grzebienia, takie dźwięczne terkotanie. Nie umiem rozpoznać – czy to sikorki, a może strzyżyk?

Minęła mnie lecąca czapla siwa z rybą w dziobie. Może to ona chodziła przy brzegu?

Na ścieżce, w błotku, krzyżują się tropy ptaka i psa:

Znowu jest niski poziom wody w Odrze, co widać po wielkości kozanowskiej łachy. Naliczyłem w jej otoczeniu 16 kormoranów w kilku grupkach – pływają albo suszą się. Stoi tu też czapla siwa i kilkanaście krzyżówek. Dwa łabędzie nieme dokonują porannej pielęgnacji upierzenia.

Oddzielną grupę stanowią mewy – kilkadziesiąt śmieszek siedzi zbitych razem na płytkiej wodzie. Dlaczego wolą mokre stopy, mimo że duża sucha łacha jest praktycznie pusta? Mniej jest mew dużych. Wśród nich poluje czapla siwa.

Na zachodzie cypla znowu są płycizny. Ptaków jest niewiele: 3 krzyżówki, 1 mewa śmieszka, 1 nurkujący kormoran.

Na wojskowym brzegu, wśród trzcin poluje czapla siwa.

Z krzaków u nasady cypla pies wypłoszył 2 kury bażanta, które odleciały z furkotem. Przecież przed chwilą tamtędy przechodziłem… Oglądam jeszcze raz to miejsce… Tylko dwie sroki przeczesują obok skąpaną w rosie trawę.

Idę dalej asfaltem w stronę wału.

Słyszę chrobotanie w zaroślach. „Coś” ewidentnie się pożywia. Jest bardzo dobrze ukryte przed moim wzrokiem.

Przez bezlistne krzewy przebija lustro kozanowskiego stawku. Widzę kilka krzyżówek i łabędzia niemego.

Nie ma ludzi, więc kieruję się szczytem wału w kierunku Orbity.

Na dachu „altany” na jednej z działek siedzi samiec bażanta. Obserwuje z wysoka okolicę. Pewnie czuje się jak pan na włościach.

Słońce się skryło za zasłonę chmur.

Kolejny bażant skrada się wzdłuż ogrodzenia działki. A może to ten sam, co przed chwilą? Czuję, że będzie chciał przelecieć ponad siatką. Przygotowałem się do „strzału”. Jeszcze koryguję ostrość… No i w tym momencie przeleciał… Nie zdążyłem! Zdjęcie nieudane!

Jeszcze go widzę, jak skrada się wśród traw… Już zniknął na dobre.

Znowu słyszę ten dzwoniąco-terkoczący dźwięk, co wcześniej. To nie jest ani sikorka, ani strzyżyk, tylko rudzik! Niestety hałas generowany przez samochody na Moście Milenijnym nie jest dobrym tłem dla głosu ptaków, no ale cóż – jestem w dużym mieście.    

Wychodzę na Popowicką. Jest 9:30.

4 myśli na temat “Kozanów – 17 listopada 2019

  1. Dzwońce są niby fajne, ale i wkurzające. Zawsze wyjadały sikorkom jedzenie, które im wieszałam w butelkach. :/
    Klucz gęsi imponujący. Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
    Chrobotanie w zaroślach brzmi niezwykle tajemniczo…
    Bardzo dużo ptaków spotkałeś, mam wrażenie, że znacznie więcej niż zwykle trafia Ci się latem. To coś jak z robaczkami na murach – w lecie prawie ich nie ma, za to wczesną jesienią zatrzęsienie. 😉
    Zdjęcia ogólnie ciekawe, podobają mi się, a najlepsze to z wędkarzem, świetny kadr. 🙂

    Polubienie

    1. Ptak, to ptak! Zimą trzeba każdemu pomóc. 😛
      Najfajniejsze (najbardziej rozmaite) ptaki są jesienią i wczesną wiosną – zawsze znajdzie się jakiś ciekawy na przelotach albo prezentujący swe wdzięki podczas szukania drugiej połówki. Późniejszą wiosną i latem ptaki zajęte wychowywaniem młodych są bardziej skryte, tracą godowe kolory, a i z powodu gorąca mniej się chce za nimi łazić.
      Zdjęcie z wędkarzem też mnie się podoba. Inne, mhhh… Jak kadr w miarę, to brak ostrości. Jak ostre, to ptak z uciętą głową albo odwrócony kuprem w moją stronę. Wybrałem te mniej tragiczne. 😀

      Polubienie

      1. No trzeba pomagać wszystkim, ale jak pomagałam dzwońcom, to nie pomagałam sikorkom. :/
        Tak, masz rację. Poza tym jeszcze przychodzi mi do głowy, że „obserwowalność” ptaków latem jest też mniejsza przez obecność liści na drzewach i krzewach. Dawniej na to skrzydlate towarzystwo polowałam głównie zimą (teraz już mi się nie chce marznąć).
        Co do zdjęć, to zawsze tak jest. Większość się nie nadaje. Jeśli na jednym spacerze zrobię ich 300, to przy przeglądaniu 100 idzie do kosza, potem przy obrabianiu wywalam kolejne 150, a 50 zostaje. 😉

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.