Kozanów – 14 grudnia 2019

Prawie połowa grudnia, a temperatury ciągle powyżej zera – teraz o 9:00 rano jest +6 st. C. Niebo pochmurne, ale z prześwitami błękitu, dlatego co jakiś czas przebija się ostre poranne słońce.

Wchodzę do Parku Zachodniego na lewo od Orbity. Mnóstwo dziś nordic-walkerów, psiarzy i biegaczy.

Nad moją głową wiewiórki objadają resztki orzeszków grabowych.

Widzę samca dzięcioła czarnego. Stuka w stary gruby spróchniały dąb. Podchodzę bliżej, żeby mieć lepszą widoczność. Na moment spuszczam z niego wzrok i… już go nie ma. Rozpłynął się!

Idę wzdłuż Grobli Kozanowskiej. Na ziemi, u podstawy wału od strony parku, gdzie zagrabiono suche liście, gawrony i kawki szukają jedzenia. Inne siedzą na gałęziach dębów tuż nad chodnikiem i rozłupują, co znalazły. Pewnie żołędzie, ale może trafiły też na orzechy włoskie lub inne dobra z pobliskich działek?

Dochodzę do zachodniej części kozanowskiego cypla. Zatoczka lekko ścięta lodem. W oddali na płyciźnie siedzi kilka par krzyżówek i jedna skulona czapla siwa. Bliżej brzegu też kilka krzyżówek, a na prawo 2 łabędzie nieme. Na skraju odsłoniętej mielizny kąpie się 20 śmieszek.

Przy ogródkach ruch mniejszych ptaków – mazurków, sikorek i kowalików, które korzystają z zainstalowanych karmników.

Na jednej z działek mój wzrok przykuwa pomarańczowa kulka siedząca na owocowym drzewku. Czy ja dobrze widzę? Zimorodek! Momentalnie ucieka.

Jest teraz kilka metrów dalej. Przycupnął przy altance. Krótka chwila i… już go nie ma. Prawdziwa perełka, żywe złoto, opale i szmaragdy, spotkanie z nim to uczta dla oczu!

Na „wojskowym” brzegu po drugiej stronie Odry jest jeszcze jedna czapla siwa. Stoi skulona i odwrócona do rzeki plecami.

Dochodzę do końca cypla. Na ścieżce leży rozszarpana mewa śmieszka. Dokładnie oskubany i wyjedzony korpus, wianuszek piór dookoła. Wszystkie części ptaka chyba są na swoim miejscu, nierozwleczone, więc wydaje mi się, że to ofiara jakiegoś skrzydlatego drapieżnika. Może jastrzębia?

Przechodzę na wschodnią część cypla. Niedaleko łachy stoi czapla biała w towarzystwie śmieszek. Przez moment patrzę w inną stronę. Przenoszę wzrok z powrotem na rzekę i… czapli już nie ma. Zniknęła tak, jak to mają w zwyczaju białe damy.

W „Ptakach Wrocławia” [Ptaki Wrocławia] znalazłem informację, że czaple białe zaobserwowano w obrębie miasta pierwszy raz w 1977 roku. Od tego czasu widywano pojedyncze ptaki kilkukrotnie, ale dopiero po roku 1998 dał się zauważyć wyraźny wzrost liczby pojawów. Nasze tereny są jedynie miejscem zimowania tych ptaków. Pierwszy lęg w Polsce odkryto w 1997 roku nad Biebrzą [Wikipedia].

Przy „wojskowym” brzegu pływa około 50 krzyżówek, a wśród nich samotny samiec nurogęsi. Samicy nie widzę.

Schodzę do wody. Na piasku, pod wodą i wyrzucone na brzeg, bielą się wnętrza muszli małży. Ale nie takich dużych, które wiele razy widziałem. Te są małe, wachlarzowate, z wierzchu prążkowane. [Podejrzewam, że znalezione przeze mnie muszle mogą należeć do inwazyjnego gatunku Corbicula fluminalis].

Wśród 22 kormoranów okupujących łachę stoi czapla siwa.

Szacuję liczbę śmieszek na jakieś 100 białych głów z kropką za uchem i czerwonym dziobem.

Na krawędź brzegu zleciało stadko kolorowych szczygłów. Suche nasiona, którymi się żywią, pewnie wymagają sporo wody do dobrego strawienia. Szczygły, podobnie jak wcześniej widziany zimorodek, to jedne z najbardziej kolorowych przedstawicieli polskiej awifauny. Wyglądają naprawdę „egzotycznie”. [Do zdjęcia poniżej, choć nieostrego, mam duży sentyment – widok pijących „papużek” naprawdę mnie urzekł. Szansy na kolejny, lepszy kadr niestety nie dostałem].

Po rzece przesuwa się „gruby zwierz” – pchający barkę „Koziorożec”.

Idę do plaży. Nad Osobowicami leci jakiś nieduży drapieżnik. Na prawo, w krzakach, odzywa się sójka. Słońce całkiem schowało się za chmury.

O 10:45 jestem na wale koło basenów Orbity. Z głębi parku słyszę dzięcioła zielonego – śmieje się. Ja też mam uśmiech na twarzy – przecież spotkałem całkiem kolorową menażerię.


Bibliografia:

  • [Ptaki Wrocławia] – „Ptaki Wrocławia w okresie 200 lat”, L. Tomiałojć, G. Orłowski, A. Czapulak, Z. Jakubiec, „pro Natura” 2020 
  • [Wikipedia]Czapla biała

7 myśli na temat “Kozanów – 14 grudnia 2019

  1. Bardzo przyjemna relacja z wyprawy! Zimorodka zawsze miło zobaczyć, chociażby na zdjęciu. Znam się osobiście z łabędziami z Kozanowa bo czasem uda się jakiegoś zaobrączkować;) Muszę tam zajrzeć znowu, może uda się odczytać obrączkę (zachęcam do odczytania również:))

    Podziwiam dokładną pamięć do spacerów sprzed jakiegoś czasu (ja jak sobie nie zapisuję na bieżąco to zostają tylko zdjęcia).
    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Zobaczyć zimorodka, to jak dostać gwiazdkę z nieba. A zrobić zimorodkowi zdjęcie, to jak wygrać 100 gwiazdek na loterii! 😉
      Mam 2 odczyty łabędzi z Kozanowa, ale wygląda na to, że żadnego z nich nie obrączkowałaś. Tej jesieni (2022) jest ich wyjątkowo dużo – raz naliczyłem 27. Zatem zapraszam w odwiedziny, a może nawet uda Ci się spotkać z jakimś znajomym ptakiem. Z odczytami jest ten problem, że większość łabędzi ma tylko obrączki metalowe, na których z daleka praktycznie nic nie widać. Plastiki są dużo lepsze, ale też trudne do odczytania, gdy ptak stoi po kolana w wodzie. Jeśli mi się odczyt powiedzie, to oczywiście zgłoszę do KCO.
      Pamięci to ja nie mam, ale robię notatki – czasem lepsze, czasem gorsze – ale jakoś udaje mi się sklecić z nich parę słów opisu. Po tylu latach raczej nic bym nie pamiętał. 😉

      Bardzo dziękuję za odwiedziny! Pozdrawiam serdecznie!

      PS. Widziałem Twój nowy wpis z wyjazdu nad Bałtyk. Warto było czekać pół roku. 😉 Na razie pobieżnie „przewinąłem” zdjęcia, bo jest ich gigantyczna ilość i takie ładne, że muszę sobie zarezerwować cały wieczór na podelektowanie się nimi i przeczytanie opisów. Ech, już się nie mogę doczekać…

      Polubienie

      1. 🙂
        Super że masz odczyty, ja akurat nie mam licencji obrączkarskiej, ale pomagamy koleżance Marceli (takiego łabędzia w pojedynkę ciężko ujarzmić). Faktycznie trudno odczytać te metalowe, ptaki muszą być blisko brzegu i ładnie pokazać łapki.

        Notatki w takich momentach są zbawienne, bez nich wszystkie szczegóły tak szybko umykają… dobrze że robisz je systematycznie:) Chociaż takiego zimorodka to i bez notowania łatwo zapamiętać.

        cieszę się że widziałeś wpis! Bardzo szybko Ci minęło to pół roku, bo odstęp był półtora roczny;) Mam nadzieję że miło spędzisz wieczór, życzę przyjemnych wrażeń w nadmorskim klimacie…

        Polubione przez 1 osoba

  2. Sześć stopni o 9 rano? To cieplej niż ostatnio. 😉
    Zimorodek cudny. Superowo Ci się trafiło i tradycyjnie zazdroszczę. Czapli białej również (zresztą w ogóle czapli, bo nigdy żadnej nie spotkałam). Szczygły też prześliczne.
    Mewy trochę mi żal, ale tylko trochę, bo dużo ich jest i okropnie się drą.
    Fajny kolorowy spacer, mimo grudnia. 🙂

    Polubienie

    1. Zimorodka ostatnimi czasy spotykam dużo częściej niż kiedyś. Może częściej za nim wypatruję?
      W tym roku też pojawiła się czapla biała, ale teraz jej nie widuję. Mam nadzieję, że nie odleciała na zachód i zobaczę ją jeszcze w grudniu.
      Mewy się drą, gdy mają powód. Gdy je słychać to wiadomo, że trzeba w tamtym kierunku popatrzeć albo podejść, bo dzieje się coś ciekawego.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.