Kozanów – 15 grudnia 2019

Liczyłem, że rano uświadczę trochę słońca, jednak raczej się na to nie zanosi. Jest wietrznie i pochmurnie. O 8:10 sprawdzam, co wskazuje termometr na oknie: +5.0 st. C.

Ale w tej chwili cała ta pogoda jest mało ważna, bo… przez okno widzę, jak nad korytem Odry, ze wschodu na zachód, leci kluczo-chaos złożony z około 150 kormoranów! Dlaczego ja nadal siedzę w domu?!

W ogródku tuż przy Orbicie sójka wyjada uschnięte resztki owoców, które uchowały się na drzewach. Kilka raniuszków też się tam na chwilę zatrzymało. Sporo ich również na drzewach przy wale. Szczególnie upodobały sobie zakamarki igieł na dużej rozłożystej sośnie, pewnie kryją się tam mszyce albo inne smakołyki. Mimo chłodu nie zaprzestają „ćwierkać”.

Rozglądając się za raniuszkami, dostrzegam 2 grubodzioby. Siedzą wysoko na czubku drzewa. Za wysoko na zdjęcia. Jednak sfruwają na niższe gałęzie. Teraz mogę podziwiać w pełnej okazałości ich piękne kolory i wspaniałe, masywne, grube… dzioby.

Schodzę w kierunku wody. Za plecami słyszę wysoki, przeciągły głos dzięcioła czarnego. Siedzi gdzieś wśród drzew, które przed chwilą mijałem. Nagle, jak echo, z głębi parku odzywa się inny osobnik. Zawracam, bo przecież zdjęć „czarnego” nigdy za wiele. Chwilę chodzę w kółko, wypatruję, ale nic z tego – dostrzec czarnego ptaka na czarnej korze nie jest łatwo, zwłaszcza gdy nie chce się odezwać ponownie.

Przy osobowickim brzegu grupka 11 samców krzyżówki adoruje 1 samiczkę. Co raz któryś pręży się, unosi pierś ponad wodę, a na zakończenie „układu” macha na boki ogonem. Rzadziej widać scenę, gdy jeden z amantów w pozycji „spłaszczonej”, z głową wyciągniętą do przodu tuż nad powierzchnią wody, opływa dokoła całe towarzystwo. Ciekawe, co o tych pokazach sądzi panna kaczka?

Co jakiś czas na zachód lecą, pojedyncze lub w małych grupkach, kormorany.

Na Kozanowskiej łasze 16 kormoranów i porozrzucane śmieszki. Bliżej Osobowic pływa kilkadziesiąt krzyżówek. Przy cyplu 2 łabędzie nieme.

W ogródkach gawrony i kawki. One nie trzymają się razem z wronami.

Ale na cyplu stadko krzyżówek jest w zgodzie z wronami. Wspólnie szukają czegoś do zjedzenia. Pytanie, co tu można znaleźć pożywnego?

Na zachodzie, na płyciznach, też siedzą krzyżówki i śmieszki. Polują 2 kormorany, a inne w powietrzu właśnie zataczają nade mną koło.

Wracam wzdłuż rzeki.

Do pływających niedaleko mnie dwóch łabędzi niemych, zbliżają się te dwa inne widziane przy cyplu. Nagle jeden z nich zrywa się do biegu po wodzie, a to powoduje podobną reakcję u tych bliżej mnie. We trójkę podrywają się do lotu i kierują na Most Milenijny. Przy moście goniący „pasuje” i osiada na wodzie, a dwa gonione lecą dalej i znikają mi z oczu. Jak widać, konkurencyjne rodziny ciągle walczą o teren.

Nagle, nie wiadomo skąd, na drogę zlatuje dzięcioł zielony z dużą czerwoną czapą na głowie. Nerwowo wydłubuje coś z trawy na brzegowej skarpie. Mija kilka sekund. Jeszcze raz się rozgląda i fruuuu… I tak był za daleko, by zrobić jako takie zdjęcie…

Mijam skarpę i idę dalej w stronę plaży, ale ścieżką „w krzakach”. Uwija się tu sporo sikor modrych i bogatek oraz kowaliki (jakieś one takie mniejsze niż zwykle, a może mi się tylko wydaje?).

O 10:00 jestem znowu przy Orbicie.

Na zakończenie spaceru słyszę „skowyt” dzięcioła. W pierwszym momencie pomyślałem, że to „duży”, ale na szczycie drzewa siedzi… dzięcioł zielony. Czy to ja źle usłyszałem, czy to może on nie po swojemu zagadał?

Dziś słońce ani na chwilę nie wyjrzało spoza stalowych chmur. Mimo to spacer oceniam jako całkiem udany – przecież lepiej jest poobcować z przyrodą niż siedzieć w domu.

7 myśli na temat “Kozanów – 15 grudnia 2019

  1. Ach, grubodzioby, niespełnione marzenie… Mój bilans od 10 lat wciąż nie chce ulec zmianie: jedno spotkanie i jeden foto-rozmazaniec. :/
    Zaloty kaczorów mnie zaskoczyły, zawsze byłam przekonana, że oni to raczej przemocowcy są. Chyba że ta samiczka była jakaś wyjątkowa, taka kaczkowa Marylin Monroe na przykład. 😉
    Te stalowe chmury to pewnie podinwersyjne były. Najgorsze ze wszystkich. Cały dzień ciemnica, niebo jednolicie szare i ogólna ponurość. Wiszą nade mną już od paru dni, coś okropnego. 😦

    Polubienie

    1. Ja chyba pierwszy raz wtedy widziałem grubodzioba z tak bliska. Teraz czekam na jemiołuszki (w sumie w podobnej kolorystyce jak grubodzioby).
      Samczyki krzyżówki są brutalni (i w stosunku do wybranki, i w stosunku do kolegów), ale też potrafią ładnie prezentować swoje walory, a nawet zdolności muzyczne.
      Nawet w taki „brzydki” dzień warto wybrać się na spacer. 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.